Jak na razie udało się wprowadzić kilka istotnych zmian, które ułatwią pracę rolnikom. - Od wielu lat walczyliśmy o możliwość stosowania przez farmerów dawek dzielonych środków ochrony. Na całym świecie można je stosować, a u nas w Polsce jeśli nie były one zgodne z etykietą-instrukcją proceder ten był karalny. Karze powinno podlegać, tak jak ma to miejsce w innych krajach, zawyżanie dawek, a nie ich dzielenie. Każdy praktyk wie, że tego typu aplikacje są korzystne ekonomicznie. Udało się to przeforsować. Poza tym rolnicy będą też mogli łączyć agrochemikalia - dodaje prof. Mrówczyński.

Jak podaje profesor, m.in. nie udało się uwzględnić reklamacji złego działania środków ochrony, a także trwają dyskusje nad zwiększeniem dopuszczalnej prędkości wiatru podczas wykonywania zabiegu ochrony. Obecnie wynosi ona maksymalnie 3 m/s. - Na razie została ona zwiększona do 4 m/s, ale staramy się, żeby była ona jeszcze wyższa - mówi prof. Marek Mrówczyński.

Podobał się artykuł? Podziel się!