Zapytaliśmy kilku specjalistów, którzy brali udział w konsultacjach społecznych projektu ustawy o środkach ochrony roślin, co myślą o powołaniu takiej rady. Zobacz ich opinie.

Michał Fogg - Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin: Teraz procesem rejestracji środków ochrony roślin zajmuje się tzw. komisja rejestracyjna. W przyszłości ma być to biuro rejestracji przypisane do jednostki pozarejestrowej, czyli stacji chemiczno-rolniczej. Przy dyrektorze tej placówki próbuje się powołać pewne ciało doradcze, które ma pomóc w sytuacjach niejasnych, ale niestety te sytuacje nie zostały zdefiniowane. Poza tym moim zdaniem to dyrektor powinien podjąć decyzję i nie można ograniczać jego kompetencji. W razie niejasności zawsze może skontaktować się z osobami, które specjalizują się w danym zagadnieniu, nie tylko z Polski, ale i za granicą.

Tadeusz Szymańczak - Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych: Należy jak najbardziej uprościć procedury. Powołanie takiej Rady spowoduje po pierwsze podrożenie kosztów, bo trzeba komuś zapłacić. Po drugie nie widzę w tej sytuacji rolników.

Mikołaj Trojanowski - Dow AgroSciences Polska: Uważam, że dyrektor stacji powinien mieć możliwość przekonsultowania sprawy i mieć możliwość powołania ekspertów, w sytuacji kiedy ocena nie jest jasna albo z tą oceną zupełnie się nie zgadza wnioskodawca i przedstawia merytoryczne uzasadnienie swoich opinii. Większość niejasności jednak powinna być wyjaśniana w trakcie procesu przeglądu dokumentacji.

Izabela Wawerek - Syngenta Crop Protection: My trochę przyzwyczailiśmy się do tego, że taka Rada do tej pory była i boimy się, że jeżeli jej zabraknie pojawią się problemy. Ja byłabym w stanie ją zaakceptować, gdybym była pewna, że będzie ona zabierała głos w naprawdę wyjątkowych przypadkach. Cenna byłaby też możliwość konsultowania takich sporów nie tylko z ekspertami Polski, ale mamy rejestrację strefową, gdzie ten sam produkt będzie rejestrowany od Irlandii po Rumunię.

Podobał się artykuł? Podziel się!