Niedawno pisaliśmy o nowym sposobie niszczenia omacnicy za pomocą dronów. - W dobie obserwowanej dużej szkodliwości omacnicy prosowianki już nie tylko w południowej i środkowej części kraju, ale również i w pasie północnym na różne sposoby próbuje się ograniczać negatywny wpływ tego szkodnika na wysokość i jakość plonów kukurydzy. Niestety w wielu przypadkach trzeba postawić znak równości pomiędzy pojawem omacnicy, a wzrostem zagrożenia ze strony chorób fuzaryjnych kukurydzy, które jak wiadomo niosą dodatkowe zagrożenie w postaci obecności w plonie mikotoksyn. O tym jak ważnym szkodnikiem kukurydzy jest omacnica prosowianka, wskazującym, że nie jest to problem teoretyczny a w pełni dostrzegalny gołym okiem i w przysłowiowej kieszeni (starty finansowe) świadczy to, że do jej zwalczania są angażowane coraz to nowsze urządzenia – mówi portalowi farmer.pl dr hab. Paweł Bereś, prof. Instytutu Ochrony Roślin PIB.

Jak przypomina najpierw wdrożono do jej zwalczania wiatrakowce, następnie opryskiwacze szczudłowe z różnymi systemami podawania cieczy roboczej (aby docierała ona pod liście), następnie opryskiwacze turbinowe, a obecnie są to drony.

- Można więc powiedzieć, że problem omacnicy prosowianki napędza innowacyjność w ochronie roślin przed tym szkodnikiem. W chwili obecnej drony są wykorzystywane na niewielką jeszcze skalę do biologicznej ochrony kukurydzy przed omacnicą prosowianką z wykorzystaniem biopreparatów zawierających kruszynka. Urządzenia te przystosowane są do rozrzucania biopreparatów w postaci kulek rzucanych na glebę, niemniej już mówi się o konieczności wdrożenia do stosowania dronów do sypkiej wersji biopreparatu, a także zaopatrzonych w system do aplikacji agrolotniczej środków chemicznych – zaznacza naukowiec.