Decyzja Komisji Europejskiej w sprawie zakazu stosowanie od 1 grudnia 2013 r. niektórych środków ochrony z grupy neonikotynoidów na co najmniej okres dwóch lat, nie jest łatwa do zrealizowania. Zwłaszcza jeśli chodzi o nasiona rzepaku zaprawione tymi preparatami.

Problem mają zarówno firmy, jak i rolnicy, a ich wspólnym mianownikiem jest poniesienie ewentualnych wyższych kosztów. Ci pierwsi zamawiając materiał siewny chcą sprzedać cały asortyment nasion, które zostały potraktowane zaprawami , bo w przyszłym roku nie będą mogły być wysiewane. Muszą zaplanować tak wielkość surowca, aby nie pozostały im zapasy, bo koszty utylizacji nasion nie należą do najtańszych. Ci drudzy również muszą zakupić taką partię nasion, aby wysiać wszystko w tym roku, a z tym np. z powodu przebiegu bywa różnie. Kiedy rolnikom pozostaną resztki, też może to ich narazić na straty finansowe - koszty utylizacji. Mają oni też inne wyjście, wysianie nasion jako międzyplony do przyorania, ale to nie rozwiązuje problemu.

- W tym roku musieliśmy wprowadzić poprzez różnego rodzaju systemy motywacyjne, promocyjne, a także zdyscyplinowanie zamawianie nasion w taki sposób, aby możliwie maksymalnie ograniczyć zwroty, ze względu później na straty i konieczność utylizacji - mówi w rozmowie z portalem farmer.pl Wojciech Błaszczak, prezes Hodowli Roślin Strzelce - Grupa IHAR.

Stawia on jednak inne pytanie. - Co będzie za rok? Nie po stronie spółek, tylko po stronie rolników. Czy aby straty wyrządzone przez szkodniki nie były tak duże będą oni wysiewać więcej roślin na hektar, czy sami zdecydują się na ochronę i w jaki sposób. To jest ryzyko, a my nie mamy na to wpływu - mówi Błaszczak.

Problem „podziemia" w stosowaniu zaprawionych tymi preparatami nasion, a także użycia innych środków z tej grupy, dostrzega też prof. Marek Mrówczyński z Instytutu Ochrony Roślin PIB.

- Nie wiadomo do końca jak w tej sytuacji zachowa się rolnik, czy na pewno w przyszłym roku, jak pozostaną mu resztki nasion, nie wysieje ich mimo zakazu. To jest niestety pole do nadużyć. Podobnie w wypadku środków, które stracą swoją ważność. W myśl nowej ustawy o środkach ochrony roślin, która już obowiązuje, preparaty można jedynie stosować do terminu ich ważności, a co w momencie, kiedy farmer zakupił środek, nie mógł go użyć np. z powodu pogody, a kiedy już ona nadeszła okazało się, że nie może go użyć. Jeszcze do niedawna czas ten był nieco wydłużony - dostrzega kłopot prof. Mrówczyński.

Podobał się artykuł? Podziel się!