Franciszek Złotnikiewicz z Urzędu Marszałkowskiego spotyka się jutro (3 listopada) z przedstawicielami gmin i powiatów, na terenie których zalegają w ziemi te groźne bomby ekologiczne. Zorganizowana przez  Urząd Marszałkowski operacja ich usuwania rozpocznie się jeszcze w tym miesiącu. Jej koszt to 15 milionów złotych.

 Leżące od dziesięcioleci w ziemi toksyczne chemikalia są zagrożeniem dla gleb i wód gruntowych. W całym kraju, zgodnie z obowiązującą dyrektywą Unii Europejskiej, muszą zniknąć do końca przyszłego roku. Jedynym wyjściem jest ich wydobycie i utylizacja z zachowaniem odpowiednich standardów bezpieczeństwa oraz rekultywacja terenów w ich bezpośrednim sąsiedztwie.

 W Kujawsko-Pomorskiem chodzi o prawie 8 tysięcy ton groźnych chemikaliów, a także skażonej ziemi i elementów konstrukcyjnych. Problem dotyczy szesnastu miejscowości, położonych na terenie wiejskich lub wiejsko-miejskich gmin. Ponieważ  koszt operacji jest duży, średnio blisko milion złotych na jeden mogilnik, nasz samorząd województwa wziął go na siebie, tworząc wojewódzki program likwidacyjny.

 Członek zarządu województwa Franciszek Złotnikiewicz spotyka się jutro z przedstawicielami 15 samorządów lokalnych, które są naszymi partnerami w tym przedsięwzięciu. Tematem spotkania będzie między innymi harmonogram likwidacji mogilników na terenie poszczególnych gmin.

 Wiadomo już, że jeszcze w listopadzie konsorcjum SEGI-AT/Hydrotechnika rozpocznie prace:

  • w Bożacinie (gmina Rogowo, powiat żniński)
  • w Płociczu  (gmina Kamień Krajeński, powiat sępoleński)
  • w Dąbrówce (gmina Kamień Krajeński, powiat sępoleński).

Konsorcjum SEGI-AT/Hydrotechnika wcześniej zajmowało się między innymi likwidacją mogilników na Warmii i Mazurach oraz w środkowej Polsce.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!