Według projektu rozporządzenia w sprawie wymagań integrowanej ochrony użytkownicy środków ochrony w celu ochrony roślin przed organizmami szkodliwymi stosują w pierwszej kolejności metody niechemiczne, a w szczególności jak wynika z punktu 1 a stosują płodozmian, termin siewu lub sadzenia, lub obsadę roślin, w sposób ograniczający występowanie organizmów szkodliwych. Co to oznacza dla osób, które od lat np. w uprawach kukurydzy stosują monokulturę?

Zdaniem prof. Marka Mrówczyńskiego z Instytutu Ochrony Roślin PIB w uprawie roślin rolniczych pojawi się problem. - W integrowanej ochronie kukurydzy jest zapis, że aby zwalczać np. stonkę kukurydzianą, nie można uprawiać rośliny w monokulturze, bo wpływa ona w sposób istotny na rozwój stonki - szkodnika kwarantannowego i właściwie nie ma żadnej innej możliwości niż przerwa w uprawie około czterech lat. Wtedy poziom zagrożenia ze strony stonki spada i problemu nie ma. Dlatego trzeba monokultury w uprawach rolniczych zaniechać - mówi prof. Mrówczyński.

Ale ekspert zdaje sobie sprawę, że praktyka często bazuje tylko na jednej uprawie, bądź stosuje skrócony płodozmian i rolnicy wysiewają po sobie dwa razy pszenicę i przełamują to rzepakiem. Zarówno pierwszy i drugi przykład jest związany z użyciem większej ilości środków ochronny roślin, a w integrowanej ochronie w pierwszej kolejności poleca się aplikację metod niechemicznych.

Są tworzone przepisy unijne tzw. zazielenienie, które wprowadzają w większych gospodarstwach , prawdopodobnie powyżej 30 ha - konieczność uprawy przynajmniej trzech upraw, w przedziale od 10 do 30 ha - dwóch upraw i w momencie kiedy obowiązywałoby założenie Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego - zazielenienia od 10 ha, to do tego pułapu tylko jednej uprawy.

- Na razie Unia tworzy przepisy jak podejść do monokultur. Na pewno nie będzie kar w sadach, w uprawach rolniczych trzeba będzie stosować płodozmian w zależności od wielkości gospodarstwa - mówi prof. Mrówczyński. Czy mogą być z tego tytułu nakładane jakieś kary na rolników? - Możliwe, że będą obniżane dopłaty bezpośrednie. Ale ja osobiście nie jestem za tym żeby karać - dodaje prof. Mrówczyński.

- Monokultura nie jest wyłączona jako element, który coś determinuje. Natomiast nie jest zalecana ze względu na fakt, że nasila się występowanie agrofagów. A przy normalnych płodozmianie jest tego zdecydowanie mniej - mówi Adam Paradowski z IOR PIB.

Podobał się artykuł? Podziel się!