Badaniem objęto 400 respondentów profesjonalnie zajmujących się produkcją roślinną (300 rolników i 100 sadowników). Gospodarstwa miały zróżnicowaną powierzchnię (rolne - do 50 ha, 50-200 ha i powyżej 200 ha, a sadownicze – do 6,99 ha, 7 ha i więcej).

Rolnikom zadano pytania. Oto niektóre z nich.

Na pytanie czym jest zrównoważone rolnictwo większość badanych odpowiedziała, że aż w 30 proc. kojarzy im się ono z płodozmianem, 25 proc. z ograniczonym nawożeniem azotowym, 19 proc. z nieszkodzeniem środowisku i ochroną środowiska.

Okazuje się, że aż 89 proc. badanych prowadziło próby glebowe w gospodarstwie i aż w 48 proc. wykonywane są one przez prywatne firmy, ale rolnik zwykle nie pamiętał ich nazw. Tylko 21 proc. respondentów oddawało próbki gleby do zbadania do Stacji Chemiczno-Rolniczych. Z kolei te 11 proc. badanych, którzy nie prowadzą takich analiz podawało, że główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest ich zdaniem brak potrzeby (63 proc.), 19 proc. nie umiało na to pytanie odpowiedzieć, 13 proc. – koszty, a 3 proc. – złe nawyki i lenistwo.

Z badań wynika, że zmianowanie najrzadziej praktykowane jest w uprawie pszenicy ozimej (23 proc. rolników nie stosowało żadnego zmianowania w okresie 3 lat w tej uprawie), na kolejnym miejscu jest rzepak (11 proc.) i jęczmień ozimy (6 proc.). Co ciekawe zarówno deklaracja o stosowaniu zmianowania, jak i jego braku najczęściej związana była z ekonomią, a więc opłacalnością produkcji.

Większość respondentów bardzo poważnie myśli o zagospodarowaniu resztek pożniwnych i zostawieniu na polu np. słomy do przyorania. W uprawie zbóż 70 proc. rolników deklarowało przeoranie resztek na nawóz, 12 proc. zebranie na cele paszowe, a 13 proc. na inne.