Profesor w swoim wystąpieniu przekonywał o znaczącej roli metody agrotechnicznej. Podkreślał, iż odpowiednia konstrukcja płodozmianu, zwłaszcza wzbogacenie go o sianie międzyplonów może pozytywnie wpłynąć, nie tylko na żyzność gleby ale również skutecznie ograniczać rozwój niektórych patogenów. Ważnym jest również wybór odpowiedniej odmiany dostosowanej do określonych warunków glebowo-klimatycznych, stosowanie optymalnej gęstości siewu roślin, zrównoważonego nawożenia.

Podkreślał również o pozytywnych aspektach niedocenianej jeszcze w naszym kraju metodzie biologicznej stosowanej w ograniczaniu ilości występowania patogenów. Za przykład podał stosowanie fungicydów na bazie grzybów antagonistycznych takich jak:  Coniothyrium minitans oraz Trichoderma spp.

Profesor kładł nacisk również na to, że wspomaganie decyzji o wykonaniu zabiegu ochrony roślin powinno się opierać o monitoring zdrowotności plantacji.

Nie jednokrotnie wyjmował podczas konferencji schowaną w kieszeni lupę i oscylacyjnie wymachując nią podkreślał, że w Integrowanej Ochronie to ona powinna stać sie podstawowym i często używanym narzędziem wspomagającym podjęcie decyzji o wykonaniu zabiegu chemicznego. Za dowód podał wiele przykładów na to, jak długi może upłynąć czas od zakażenia rośliny patogenami do wystąpienia na niej objawów widocznych gołym okiem.

Wielokrotnie w swoim wystąpieniu zwracał uwagę na problem coraz częściej występującej odporności agrofagów na stosowane pestycydy. To zjawisko dotyczy głównie tych patogenów o krótkim cyklu rozwojowym. Podkreślał, że cecha ta może być dziedziczna i stała.

Akcentował również o pewnych niedoskonałościach w obecnych przepisach w integrowanej ochronie.  Mianowicie brak jednoznacznych zapisów o możliwości stosowania profilaktycznych zabiegów z użyciem środków chemicznych. 

Podobał się artykuł? Podziel się!