Z około tysiąca substancji czynnych dostępnych na rynku w ostatnim czasie zostało tylko 350. Nadal jest wiele sygnałów o dalszej redukcji ilości dopuszczonych do stosowania preparatów w szeroko rozumianym rolnictwie.

- Spadek ilości substancji czynnych dotyczy wszystkich ważnych środków tj. herbicydów, fungicydów i insektycydów. Plany dalszego wycofania kolejnych substancji będą w opinii rolników praktyków powodować większe problemy z ochroną roślin oraz brak konkurencyjności produkcji. Komisja Europejska wydała wstępną listę 77 substancji czynnych, które mają być klasyfikowane jako kwalifikujące się do zastąpienia. Jest to związane z podejrzeniem, że mogą one zakłócać gospodarkę hormonalną i szkodzić ludzkiemu układowi hormonalnemu – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl prof. Marek Korbas z Instytutu Ochrony Roślin PIB.

Niedawno pisaliśmy o wycofaniu IPU (izoproturon) oraz linuronu. Obecnie trwa dyskusja na temat glifosatu.

Co będzie kolejne?

Jak informuje prof. Korbas planowanie jest wycofanie w najbliższym czasie herbicydu Lexus 50 WG, opartego o flupyrsulfuron metylowy, a także insektycydów bazujących na spirodiklofenie - Envidor 240 SC i Vege 240 SC. W wypadku fungicydów ma być wycofana substancja z grupy strobiluryn – pikoksystrobina.

- Ciągle rolnicy odczuwają skutki wycofanej kilka lat temu zaprawy nasiennej używanej w uprawie rzepaku, która jako jedną z substancji czynnych zawierała tiametoksam z grupy neonikotynoidów – dodaje prof. Marek Korbas.

>>>>> Więcej na temat rynku środków ochrony, a konkretnie o nowych zagrożeniach w ochronie roślin dowiedzą się Państwo podczas wystąpienia prof. Marka Korbasa 20 listopada na naszej konferencji Narodowe wyzwania w rolnictwie na PGE Narodowym w Warszawie.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!