W uprawach ozimych jęczmienia, a także wcześnie sianej pszenicy i pszenżycie widoczna jest ploniarka zbożówka. Na plantacjach zaatakowanych przez ploniarkę zbożówkę u roślin obserwuje się uszkodzenia roślin, ich dolne 1-2 liście są pożółkłe, a u nasady występują objawy zgnilizny. Objawy pożółknięcia odnotowano na zachodzie kraju: w woj. zachodnio-pomorskim, lubuskim, dolnośląskim, w rejonach gdzie było dość wilgoci i rośliny zbudowały ok. 6 liści.

Rośliny zaatakowane przez larwy ploniarki zbożówki będą zamierać. Niestety identyfikacja szkodnika na polu dopiero w momencie wystąpienia uszkodzeń skutkuje stratami w plonach. Populację ploniarki zbożówki należało bowiem zmniejszać w czasie nalotu muchówek, obecnie zastosowanie zabiegu będzie działaniem spóźnionym. Ploniarka zbożówka stanowi coroczny problem, zwłaszcza przy przedłużających się jesieniach i jednoczesnym braku zarejestrowanych preparatów do zwalczania tego szkodnika.

– Z naszych doświadczeń wynika, że najlepiej populację ploniarki zbożówki zmniejszają preparaty układowe, o działaniu wgłębnym, jak substancja czynna dimetoat czy chloropiryfos, jednakże te dla właściwej skuteczności wymagają temperatur powyżej 15°C. Natomiast pyretroidy stosowane przeciwko mszycy, które aplikuje się przy niższych temperaturach nie wpłyną na zmniejszenie populacji ploniarki zbożówki – mówi w rozmowie z redakcją prof. dr hab. Marek Mrówczyński, kierownik Zakładu Entomologii Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego.