Stale poszukuje się rozwiązań mających na celu zapewnienie roślinom jak najkorzystniejszych warunków do wzrostu i rozwoju. Chociażby poprzez ograniczenie stresów, co prowadzi do zwiększenia plonów. Dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie biostymulatorów. Najpopularniejsze z nich zawierają jako substancje biologicznie czynne enzymy, hormony roślinne, białka, aminokwasy, mikroelementy i inne. Największą grupę stanowią jednak biostymulatory syntetyczne, a także wyciągi i ekstrakty roślinne oraz algi morskie. Dyskutowano o tym podczas konferencji „Biostymulatory w nowoczesnej uprawie roślin” zorganizowanej w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.  Patronem medialnym konferencji był Plantpress.

Przegląd substancji

Profesor Stefan Pruszyński z Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu mówił o przeglądzie substancji aktywnych środków ochrony roślin, który trwa w Unii Europejskiej i prowadzi do zmniejszenia ich liczby. Ochrona roślin nie dysponuje odpowiednią liczbą preparatów ochrony upraw głównie przed chorobami bakteryjnymi i wirusowymi. Wykorzystanie odporności roślin uprawnych na organizmy szkodliwe to najtańsza i najskuteczniejsza metoda ochrony. Przykładem jest odporność odmian ziemniaków na mątwika ziemniaczanego czy raka ziemniaka.

Problem z ochroną plantacji przed chwastami, chorobami i szkodnikami występuje zwłaszcza w gospodarstwach małoobszarowych, dlatego szuka się nowych metod i substancji, które są bezpieczne dla ludzi i środowiska, a jednocześnie zabezpieczają rośliny przed patogenami. Coraz powszechniejsze staje się korzystanie z metod biologicznych, a także stosowanie środków pochodzenia roślinnego, które odznaczają się niską toksycznością lub jej brakiem. Do tej grupy prof. Stefan Pruszyński zaliczył biostymulatory wpływające na wykształcenie przez rośliny odporności na patogeny. Substancje te są traktowane jako środki ochrony roślin, bo zgodnie z § 14 art. 2 ustawy o ochronie roślin z 18 grudnia 2003 r. do środków ochrony roślin zalicza się „substancje aktywne (…) wpływające na procesy życiowe rośliny w inny sposób niż składniki pokarmowe, w tym regulatory wzrostu”. Jednak koszt rejestracji tych środków, a zwłaszcza nakłady związane z wykonaniem wymaganych badań są wysokie, dlatego producenci często rezygnują z wprowadzenia ich na rynek.