Omacnica prosowianka pojawiła się w czerwcu w województwie podkarpackim, małopolskim, śląskim i dolnośląskim. Ale pierwsze naloty tego szkodnika uwidoczniły się na Podkarpaciu w okolicach Rzeszowa i Przeworska. Na początku sądzono, że nie wyrządzi on w tym sezonie dużych szkód, ale okazuje się, ze jest inaczej.

- Wzrost szkodliwości gatunku dotyka zwłaszcza rolników uprawiających kukurydzę cukrową, którzy zgłaszają do IOR, że nie mogą często poradzić sobie ze skutecznym zwalczaniem gąsienic, co dodatkowo utrudniają zróżnicowane terminy siewu tego warzywa. Warunki pogodowe w okresie czerwca-lipca (upały) istotnie wpłynęły na rozwój omacnicy prosowianki nieznacznie modyfikując go, stąd też jeszcze do pierwszej połowy sierpnia obserwowano lot motyli, składanie jaj i wylęg gąsienic, przy czym zjawisko to było najbardziej intensywne w drugiej i trzeciej dekadzie lipca - mówi dr Bereś.

Rozciągnięty w czasie okres intensywnego wylęgu omacnicy prosowianki na lokalnych zasiewach spowodował, że nie zawsze zabiegi chemiczne były w stanie skutecznie ograniczyć liczebność gąsienic.

- Dodatkowo trzeba liczyć się z tym, że na południu kraju możliwy jest pojaw drugiej generacji szkodnika, gdyż na początku sierpnia m.in. na Podkarpaciu zaobserwowano przygotowywanie się dorosłych gąsienic do zimowania. Zjawisko takie ma miejsce zwykle od połowy września, lecz w tym roku zaczęło się wyjątkowo wcześnie. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że część gąsienic przepoczwarczy się jeszcze w tym roku i wylecą z nich we wrześniu motyle drugiego pokolenia, co było już obserwowane w latach ubiegłych południowo-zachodniej i południowo-wschodniej Polsce. Na podstawie badań IOR nie wykazano, aby drugie pokolenie gąsienic stanowiło duże zagrożenie dla kukurydzy, gdyż w tym czasie rośliny rozpoczynają wchodzenie w fazę dojrzałości woskowej lub pełnej (w zależności od wczesności mieszańców).Młode gąsienice drugiego pokolenia mają także nikłe szanse aby przezimować - podkreślił dr Paweł Bereś.