Już wielokrotnie pisaliśmy o propozycji wycofania z rynku na dwa lata preparatów z grupy neonikotynoidów. Decyzja ma zostać podjęta w tej sprawie, już niedługo, bo w połowie tego miesiąca.

Ministerstwo rolnictwa już wcześniej rozpoczęło postępowanie administracyjne w sprawie cofnięcia zezwoleń dla 21 dopuszczonych do obrotu w Polsce środków ochrony roślin zawierających te substancje czynne. Organizacje rolnicze zaznaczają w tej sytuacji, że największym problemem dla producentów jest fakt iż środki zawierające te substancje czynne z grupy neonikotynoidów nie mają w tej chwili żadnych zamienników na rynku, więc jak rolnicy ochronią plantacje. Postanowiliśmy zapytać ministerstwo czy mają propozycje alternatywnych środków, czy farmer będzie pozostawiony sam sobie.

- Z analiz MRiRW wynika, że w chwili obecnej brak jest w Polsce dopuszczonych do obrotu innych środków ochrony roślin, które mogą zastąpić wycofywane substancje czynne z grupy neonikotynoidów w zakresie zwalczania takich szkodników rzepaku jak: chowacz galasówek, śmietka kapuściana czy miniarka kapuściana. W zakresie preparatów dopuszczonych do ochrony uprawy kukurydzy, ewentualne wycofanie dotyczyłoby jednej zaprawy nasiennej, która w chwili obecnej dopuszczona jest do zwalczania pędraków, drutowców, ploniarki zbożówki oraz rolnic - poinformowało biuro prasowe ministerstwa.

Jak dodała Renata Kania, należy mieć jednak na uwadze, że znaczenie gospodarcze drutowców oraz lokalnie pędraków dotyczy zwłaszcza plantacji prowadzonych w monokulturze lub założonych po zaoranych wieloletnich użytkach trwałych, nieużytkach, ugorach itp.

- Rolnice stanowią zaś poważne zagrożenie tylko w niektóre lata - w okresach gradacji - i wyłącznie w ekstremalnych sytuacjach mogą nawet całkowicie zniszczyć uprawę. Zwykle jednak w początkowym okresie wegetacji kukurydzy mogą uszkodzić do kilkunastu, czasem do kilkudziesięciu procent roślin, ale ich występowanie ma charakter lokalny. W przypadku powszechnie występującej ploniarki zbożówki, jej zwalczanie może być prowadzone nalistnie, pod warunkiem, że plantatorzy kukurydzy terminowo wykonają opryskiwanie roślin w fazie, gdy te rozwijają 2-3 liście - podkreśliła Kania z MRiRW.