Stan rzepaku na Kujawach jest bardzo zróżnicowany. Są plantacje wzorcowe, w fazie 8-10 i więcej liści, z korzeniem o grubości 1 cm i więcej, o dobrze wyregulowanym pokroju. Jak i dużo słabsze, zwłaszcza siane pod koniec sierpnia, a nawet na początku września. Tam rośliny często nie przekroczyły fazy 5-6 liści, korzeń jest słaby i cienki o grubości około 0,5 cm.

Martwią także liczne wymokiska, w których rośliny albo są nadal pod wodą lub już ostatecznie wygniły. Niewiele lepsza sytuacja jest na nawrociach i w miejscach wjazdu i wyjazdu ciężkiego sprzętu na pola. Tam rośliny mają dużo gorsze warunki do rozwoju i w tych fragmentach pól obsada roślin prawdopodobnie nie zostanie zachowana.

Ten jesienny okres minął także pod znakiem wyjątkowo silnej presji suchą zgnilizną. Na polach notuję się bardzo duży udział roślin porażonych tą chorobą

Z wykonanej polowej lustracji na Kujawach wynika, że nawet 80 proc. roślin ma wyraźne objawy świadczące o porażeniu. A przypomnijmy, że progiem ekonomicznej szkodliwości jest stwierdzenie na przestrzeni jesieni 10-20 proc. roślin rzepaku ozimego z objawami suchej zgnilizny kapustnych .

Najsilniej porażone są rośliny z najwcześniejszych siewów i głownie dotyczy to starszych liści, które obecnie powoli już zamierają (wycofywane składniki pokarmowe – widoczne na nich liczne niedobory składników pokarmowych jak i silne porażenie chorobami). Plamy na liściach są rozległe i w wielu przypadkach zaczynają się już wykruszać.

W obecnych warunkach już nić nie da się zrobić, na zabiegi fungicydowe jest już za późno. Jednak już dziś zalecamy, by na wiosnę wykonać tzw. zabieg czyszczący. Polega on na tym, że jak najwcześniej to możliwe, po ruszeniu wegetacji aplikuje się fungicyd, który ma na celu powstrzymać dalszy rozwój choroby.

Zagrożenie będzie tym większe jeśli grzyb w okresie jesieni poraził szyjkę korzeniową. Wówczas skutkiem jest odcięcie dopływu wody i substancji pokarmowych do różnych części roślin, a w okresie dojrzewania grozi to wyleganiem rzepaku. To będzie także oznaczać, że istnieje duże ryzyko szybkiego przedostania się infekcji na nowe przyrosty.

Z kolei z piknidiów (małe czarne punkty położone na plamie infekcyjnej) wysypią się na wiosnę ogromne ilości zarodników zdolnych do dalszych infekcji.

Ocenia się, że straty powodowane przez suchą zgniliznę mogą sięgać nawet 20-30 proc. plonu nasion.
Za wysoką presję tej choroby jest odpowiedzialna przede wszystkim nieustająca wysoka wilgotność powietrza, która sprzyjała infekcjom jak również rekordowo długi okres infekcji jaki zanotowano jesienią (nawet 60 dni).

Podobał się artykuł? Podziel się!