Kupując materiał siewny z firmy nasiennej, mamy pewność, że jest on już zaprawiony. Natomiast nasiona z własnego rozmnożenia wymagają przed siewem potraktowania zaprawą. Do tego celu służą specjalistyczne urządzenia, które zaprawiają na półsucho. Przy mniejszych ilościach nasion najczęściej używane są urządzenia bębnowe przypominające budową betoniarkę. Każda zaprawiarka do nasion niebędąca urządzeniem przemysłowym musi mieć potwierdzanie sprawności technicznej sprzętu przeznaczonego do stosowania środków ochrony roślin - mówi o tym rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 13 grudnia 2013 r. z późniejszymi zmianami, poz. 924. Sprzęt przeznaczony do stosowania środków ochrony roślin, którego wynik badania sprawności technicznej jest pozytywny, PIORiN oznacza znakiem kontrolnym (nalepka). Każde urządzenie czy sprzęt wykorzystywane w gospodarstwie do stosowania środków ochrony roślin muszą mieć takie potwierdzenie sprawności technicznej. Nie ma i nie otrzyma takiego orzeczenia betoniarka (będąca urządzeniem budowlanym, a nie rolniczym), która bywa wykorzystywana w gospodarstwie do zaprawiania ziarna. Szczególny wzrost zakupu tych maszyn nastąpił po wejściu przepisów dotyczących zakazu stosowania zapraw neonikotynoidowych w rzepaku, co skłoniło rolników do szukania rozwiązań na własną rękę.

To, czy samodzielne zaprawianie w nieprzeznaczonym do tego urządzeniu jest skuteczne, tzn. zapewnia dokładne i równomierne pokrycie nasion należytą ilością środka chemicznego, jest kwestią dyskusyjną. Podobnie jak wykorzystywanie beczek, które toczy się po ziemi. Zdecydowanie są to metody najtańsze i z tego względu rolnicy się na nie decydują. Warto jednak przeanalizować, czy przeprowadzony w ten sposób samodzielnie zabieg zaprawiania był wystarczająco skuteczny: nie wystąpiły objawy chorobowe na roślinach, zaprawa chroniła tak długo, jak wskazywała na to etykieta produktu. Może okazać się, że oszczędność w metodzie zaprawiania jest pozorna, jeśli rośliny wymagały korekty w ochronie i szybkiego zabiegu nalistnego fungicydem. Już zdecydowanie nie będzie mowy o oszczędności, jeśli wystąpią choroby, którym zapobiega się tylko poprzez zaprawianie (śniecie i głownie w zbożach) i nie ma możliwości zwalczenia ich w czasie wegetacji.