Instytut Ochrony Roślin PIB zbadał możliwości zastąpienia zapraw z trzema substancjami czynnymi z grupy neonikotynoidów w uprawach rolniczych innymi zaprawami dostępnymi w ramach Unii Europejskiej.

- Jeśli chodzi o rzepak ozimy i jary w Unii nie ma innych zapraw niż te, które są w Polsce i te które ewentualnie mogą być wycofane. Nie ma żadnej alternatywy. Podobna sytuacja ma miejsce w uprawach buraków cukrowych i kukurydzy - mówi portalowi farmer.pl prof. Marek Mrówczyński z IOR PIB, który m.in. prowadził te badania.

- Cała Wspólnota poszła w kierunku neonikotynoidów. Dawniej były zaprawy typu karbaminiany, Unia uznała że są trujące i zostały one wycofane. Teraz jest problem, bo została tylko jedna grupa. Nie ma żadnego zmianowania preparatów, ani grup chemicznych - zauważa prof. Mrówczyński.

To nie jedyny problem. Oprócz zapraw te same grupy chemiczne są też dostępne w środkach do opryskiwania roślin, a gdzie w tym wszystkim zasady integrowanej ochrony roślin, które mówią o ograniczeniu zużycia chemizacji.

- Podczas stosowania zaprawy nasiennej dawkowanie substancji czynnej na hektar jest 5-10- krotnie mniejsze niż w wypadku oprysku. Dodatkowo dochodzi jeszcze zwiększenie kosztów, które będzie ponosił rolnik - dodaje.

Jak wylicza, cała technologia zaprawienia kilograma nasion rzepaku to koszt 10 zł, czyli na hektar wyniesie on, kiedy wysiejemy 3 kg nasion, ok. 30 zł.

- Jeśli chodzi o opryskiwanie to preparat kosztuje od 20 zł w górę na hektar. Do kosztu samego preparatu dochodzi jeszcze technika oprysku, gdzie jak podaje Główny Urząd Statystyczny w ubiegłym roku wynosiła ona ok. 80 zł/ha. Zabiegów, gdyby nie można było zaprawiać nasion, musimy wykonać co najmniej dwa, czyli koszty wzrosną do 200 zł/ha - wylicza prof. Marek Mrówczyński.

Podobał się artykuł? Podziel się!