Eksperymentalnym uprawom patronuje Izba Rolnicza w Opolu, która ściśle współpracuje z Politechniką Opolską. Na bazie tych doświadczeń będą pisane prace doktorskie i magisterskie. "Wśród rolników jest spore zainteresowanie mikroorganizmami" - powiedział PAP Marek Froelich, wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu.

"Doświadczenia prowadzimy w dwóch grupach. Pierwsza to hodowla zwierząt, gdzie zadaniem mikroorganizmów jest ograniczenie ilości much w zabudowaniach gospodarczych oraz zlikwidowanie nieprzyjemnego zapachu. Druga grupa to gospodarstwa stosujące je na uprawnych polach, po to by ograniczyć używanie chemii" - wyjaśnił.

Izba Rolnicza w Opolu przystąpiła do programu zaproponowanego przez jedną z firm. Na różnych, testowych glebach (ziemie bardzo dobre, zlewne i słabe) rozpoczęto stosowanie podobnych preparatów. Zanim zaczną one być polecane i masowo stosowane przy uprawach, członkowie izby chcą doświadczalnie sprawdzić je w swoich gospodarstwach. "Doświadczenia mają dać odpowiedź na pytanie czy mikroorganizmy to jest kolejny upiększacz, czy też faktycznie są one w stanie zmieniać dobrostan gleby" - powiedział Froelich.

"Rolnicy, którzy już od kilku lat próbują stosować mikroorganizmy zapewniają, że efekty są wyraźne. Są zadowoleni. Nakłady ekonomiczne zwracają się, można ograniczyć wydatki na chemię, a efekt osiąga się ten sam" - ocenił.

Oczywiście mikroorganizmy kosztują. Skąd więc biorą się oszczędności? Mikroorganizmy pozwalają na ograniczenie środków grzybobójczych. Rozwiązują też kwestię nadmiernego wapnowania. Potrafią odzyskać wcześniej wysypane na pole wapno, które w normalnych układach chemicznych jest niedostępne dla roślin. Obowiązują zupełnie inne zasady stosowania. Najlepsze efekty osiąga się, gdy opryskiwanie pól prowadzi się we mgle, tuż przed deszczem, albo wręcz podczas deszczu, wieczorami. Światło szkodzi mikroorganizmom i trzeba to mieć na uwadze. Mikroorganizmy jak najszybciej muszą się przedostać do gleby. To są żywe organizmy. Nowe wymagania unijne idą w stronę nowych, ekologicznych rozwiązań i coraz więcej rolników rozgląda się za środkami, które mogą ograniczyć chemizację rolnictwa. Środki ochrony roślin są coraz droższe, ale pojawiają się rozwiązania, które nie grożą spadkiem plonów.