Trwa intensywny nalot pryszczarka kapustnika, który jest jednym z najgroźniejszych szkodników rzepaku. Larwy muchówki uszkadzają nasiona i zanieczyszczają łuszczyny odchodami. Takie łuszczyny nabrzmiewają, często są zdeformowane przy wierzchołku, przedwcześnie zasychają i otwierają się, a nasiona osypują na ziemię.

W tej chwili, w temperaturach powyżej 20°C stosowanie oprysków preparatami z grupy pyretroidów nie przyniesie pożądanego efektu, bowiem pyretroidy w takich warunkach nie działają skutecznie. W wysokich temperaturach najlepiej sięgnąć po preparaty należące do grupy fosforoorganicznych.

–  Zarejestrowane preparaty na opadający opłatek przeciwko pryszczarkowi zwalczają także pozostałe szkodniki łuszczynowe. Jeśli zajdzie konieczność po ok. 10-14 dniach można powtórzyć zabieg, ale wówczas oprysk wykonuje się tylko przeciwko pryszczarkowi, po przekwitnięciu rzepaku – powiedział w rozmowie z redakcją prof. Marek Mrówczyński, kierownik Zakładu Entomologii Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego.

Obecnie rzepak przekwita i w części kraju, gdzie nie ma już widocznych żadnych kwiatków, do walki z pryszczarkiem wykorzystać można preparat Pyrinex Supreme 262 ZW, oparty na dwóch substancjach czynnych: chloropiryfosie i beta-cyflutrynie.

Po przekwitnięciu rzepaku oprysk z powodzeniem można przeprowadzić w ciągu dnia. Pszczoły nie latają już nad rzepakiem i preparat nie będzie dla nich zagrożeniem, pod warunkiem, że plantacja nie znajduje się na drodze przelotu do innych upraw nadal kwitnących, np. bobiku. W takim przypadku zdecydowanie trzeba pozostać przy wieczornym zabiegu oprysku insektycydem.

Podobał się artykuł? Podziel się!