Każda dziedzina gospodarki boryka się z problemem podróbek. Najczęściej fałszowane są produkty popularne, ale cenione z racji swej wysokiej jakości. Tak jest z odzieżą, obuwiem, kosmetykami, zegarkami że przypomnę słynne złote Rolexy z Hong Kongu po 100 $, i całą masą innych wyrobów. Muzea i prywatni kolekcjonerzy wciąż odkrywają genialnie wykonane falsyfikaty dzieł mistrzów sprzed wieków. Zatem nic dziwnego, że z chwilą gdy do rolnictwa wkroczyła chemia, na rynku pojawiły się pseudo-nawozy i podróbki środków ochrony roślin.
Ilość podrobionych pestycydów z roku na rok zwiększa się. W niektórych krajach, ich wykorzystanie osiągnęło gigantyczne wręcz rozmiary. Dla przykładu w Hiszpanii, fałszywe pestycydy stanowią aż 30 proc. rynku.

Także nasz kraj coraz silniej dotyka ta „plaga”. Część jest wytwarzana w kraju, ale dominuje import z krajów Dalekiego Wschodu. Starałem się dociec jak sprowadzane są pseudo-pestycydy z tego rejonu świata. Najczęściej przebiega to według następującego scenariusza. Rodzima firma chemiczna, nawiązuje kontakt z partnerem w Azji. Sprowadza stamtąd różne chemikalia, odczynniki i półprodukty. W pewnym momencie asortyment zostaje rozszerzony o fałszywe pestycydy, które w dokumentach są określane półprodukty chemiczne. Pracownicy Urzędów Celnych z zasady nie są absolwentami wydziałów chemii ze specjalnością środki ochrony roślin, stąd nie wychwytują z dokumentów co faktycznie trafia do kraju. Idealnie skopiowane etykiety i hologramy przesyłane są do Polski… pocztą. Do przesyłek nikt nie zagląda. Jest to więc sposób bardzo bezpieczny. W kraju wytwarzane są opakowania, następuje konfekcjonowanie i etykietowanie. Następnie firma sprzedaje towar w ilościach hurtowych dystrybutorom. Bardziej „leniwi” korzystają z pośrednictwa firm tej samej branży np. w Turcji. Obniża to zysk, ale wejście w nielegalny obrót agrochemikaliami jest szybsze i łatwiejsze.

Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin oceniało swego czasu, że wprowadzane na rynek, między innymi w opisany sposób podróbki pestycydów stanowią 7 proc. ogólnej ilości środków ochrony roślin stosowanych w kraju. Inni eksperci twierdzą, że obecnie jest to już ponad 10 proc. sprzedawanych preparatów. Jednak faktyczne oszacowanie tego zjawiska jest nieosiągalne. Próbowałem uzyskać takie informacje w Komendzie Głównej Policji. Okazuje się, że nawet tam nie są w stanie podać jaka jest skala zjawiska. W statystykach policyjnych są one bowiem ujmowane łącznie z szeregiem innych produktów rolniczych jak np. fałszywe (czytaj chemiczne) soki owocowe, czy spreparowane (znowu chemiczne) przyprawy do zup, czy produkcji chociażby kiełbas.

O ile zakup fałszywych butów Nike, spodni Wrangler czy perfum Chanel może u nabywcy spowodować jedynie pewien dyskomfort psychiczny, o tyle z pestycydami sprawa przedstawia się zdecydowanie poważniej. Zapytałem o opinię w tej sprawie firmę BASF – Mamy pełną świadomość, że taki proceder ma miejsce i jest on niebezpieczny dla wszystkich uczestników rynku łącznie z konsumentami żywności, ponieważ brak wiedzy co te produkty zawierają, czy są bezpieczne w stosowaniu (dla operatora – rolnika) dla roślin (uprawy), środowiska (np. do wód gruntowych) a także dla nas wszystkich konsumentów.

Skutki działania takich produktów mogą być różne – od braku jakiejkolwiek skuteczności, poprzez zniszczenie sprzętu (np. zatarcie pompy opryskiwacza) do częściowego lub całkowitego zniszczenia plantacji. Bardzo często skutki stosowania tego typu produktów mogą być niezauważalne dla użytkownika, ale katastrofalne dla środowiska (np. wytrucie owadów pożytecznych, zanieczyszczenie wód, mogą objawić się dopiero w przypadku rośliny następczej, czy też mogą mieć niekorzystny wpływ na konsumentów. Co też może się zdarzyć (dot. głównie owoców) to przekroczenie norm pozostałości i np. kompletną "niesprzedawalność" plonu – powiedział nam Jacek Brol.

Drążąc temat, usiłowałem dociec którymi środkami, lub którą ich grupą (np. preparaty owadobójcze) są szczególnie zainteresowani oszuści. Niestety okazuje się, że fałszowane są bardzo różne preparaty, pochodzące zarówno od największych znanych producentów jak i tych mniejszych. Uczciwie mówiąc bardzo trudno mi było zebrać wykaz środków podrabianych jakie pojawiły się na polskim rynku. Firmy chemiczne bardzo niechętnie, wręcz wstydliwie mówią na ten temat. Spytałem więc jednego z największych dystrybutorów środków ochrony roślin – firmę Osadkowski SA, prosząc o wypowiedź w tej sprawie. Osoba pragnąca zachować anonimowość uczciwie stwierdziła – Od kilku sezonów temat podróbek środków ochrony roślin staje się coraz większym zagrożeniem dla polskiego rolnictwa. Każdego sezonu, niestety przybywa kolejnych produktów nieznanego pochodzenia i co najgorsze, niewiadomej zawartości. Przykładem ostatniego czasu jest Golden Clopyralid 300SL, Agro Metazachlor 500SC, Golden Metaz 500SC.

Wszystkie trzy preparaty to herbicydy. Producentem pierwszego z nich jest belgijska firma Agriphar, kolejnego Makteshim Agan, a ostatniego Agan Chemicals. Z innych źródeł wiem, że identyczne kłopoty mają tuzy branży agrochemikaliów.
Syngenta Crop Protection boryka się z podróbką herbicydu Milagro 040 SC. DuPont Polska z imitacjami trzech swoich herbicydów sulfonylomocznikowych – Glean 75 WG, Granstar 75 WG i Titus 25 WG. Bayer z podróbką herbicydu Grodyl 75 WG, oraz z nielegalnie sprowadzaną zza wschodniej granicy bardzo cenioną w naszym kraju zaprawą fungicydowo-insektycydową Prestige. W Polsce jest ona zarejestrowana jako Prestige Forte 370 FS natomiast przemycana, to Prestige 290 FS. Jej etykieta i ulotki są pisane cyrylicą. Łatwo wiec zidentyfikować źródło pochodzenia. Typowym insektycydem który jest fałszowany to Mospilan 20 SP firmy Sumi Agro.

Jak producenci się bronią – zapytałem Annę Karbowniczek z firmy Arysta. – Firma nie odnotowała problemów z podrabianiem naszych produktów. Przyczynę widzimy w tym, że od kilku lat prowadzimy wielostopniowe zabezpieczanie produktów przed podrabianiem: na poziomie etykiety – zabezpieczenia ukryte w druku, unikalny hologram , na poziomie konfekcjonera: numerowana, ściśle określona ilość etykiet dostarczana do konfekcjonera, plomby przy niektórych opakowaniach np. Captan 80 WG 100 kg, Apacz 50 WG 20g i 40 g niszczone po otwarciu opakowania dzięki czemu opakowanie typu beczka nie może być wykorzystane dwukrotnie.

Również działania promocyjne zabezpieczają produkty przed podrabianiem. W ramach programu lojalnościowego Samuraj skierowanego do sklepów detalicznych, wszystkie opakowania zbiorcze i opakowania jednostkowe 10 l i powyżej, są opatrzone naklejkami Samuraj z hologramem i unikalnym kodem literowo -cyfrowym (każde opakowanie ma inny kod). Kody są rejestrowane w programie i dzięki temu sklep otrzymuje należne punkty za zakup towaru. Captan 80 WG pakowany jest w beczki po 100 kg. Każda beczka ma kartę rejestracyjną z unikalnym kodem który dzięki zarejestrowaniu w internecie pozwala potwierdzić oryginalne pochodzenie produktu.

Czy nie jest to jednak przedwczesna radość? Proponuję dokładnie obejrzeć zdjęcia jakie dostałem z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Widać na nich wyraźnie, że oszuści są już w stanie drukować fałszywe hologramy. Nie jest to więc zabezpieczenie tak pewne jak się wydaje.
Walką z wprowadzaniem na rynek podrabianych środków ochrony roślin zajmuje się także wspomniane już Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin, któremu przewodzi Michał Fogg.

WK:
Panie Michale, czy fałszywe środki ochrony roślin to główny obszar działania Stowarzyszenia. Czy musicie poświęcać temu problemowi wiele czasu?