Klimat się ociepla, a wraz z nim przemieszczają się do nas np. szkodniki, które wcześniej nie były u nas znane, bo po prostu warunki pogodowe nie pozwalały na ich zaaklimatyzowanie się. Teraz się to zmieniło. Jeszcze niedawno nie było w Polsce stonki kukurydzianej, obecnie rozszerza ona swój zasięg występowania o kolejne północne województwa kraju. Takim szkodnikiem jest pchełka ziemniaczana (Epitrix tuberis).

- Zawleczono migracyjny gatunek pchełki ziemniaczanej Epitrix ssp. - 2 gatunki szkodliwe - rodem z USA. Najpierw wykryto go w Portugalii, później przez granicę do Hiszpanii, teraz sukcesywnie się przemieszcza , ale nie lawinowo. Tu może być zagrożenie, tym bardziej, trzeba monitorować teren, co robią naukowcy Francji, Niemiec, Włoch i może wkrótce my - mówi portalowi farmer.pl dr inż. Tomasz Erlichowski, Zakład Nasiennictwa i Ochrony Ziemniaka IHAR PIB w Boninie.

Dla przykładu szwajcarskie ministerstwo rolnictwa chce zapobiec sprowadzeniu do kraju właśnie tej amerykańskiej pchełki. Stąd urzędnicy zostali pouczeni, by poszukiwać insektów podczas kontroli ziemniaków.

Pchełka ziemniaczana z USA pojawiła się najpierw w 2004 roku w Portugalii i w 2008 - w Hiszpanii. Z kolei w Holandii zainfekowane bulwy, które pochodziły z Portugalii, wykryto w 2010 roku. Czy u nas to jest tylko kwestia czasu?

Larwy szkodnika atakują powierzchnię i części tuż pod skórką ziemniaka, mogą w ten sposób przyczynić się do strat ekonomicznych. Pchełka ziemniaczana występuje powszechnie w USA, Kanadzie, Puerto Rico i Ekwadorze oraz na Dominikanie i Jamajce. Jak wygląda?

- Chrząszcze po zimie wychodzą z ziemi w maju, niszcząc część nadziemną ziemniaka. Jest to ważny gospodarczo szkodnik szczególnie w latach suchych i gorących. Płodne samice - ok. 187 jaj, składają jaja do gleby. Larwy - białe z brązową głową, długości 12 mm, początkowo żywią się korzonkami, później uszkadzają bulwy, drążąc tunele na głębokość 1,5 cm. Szkodnik ma dwa pokolenia rocznie - informuje dr inż. Erlichowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!