Wielu rolników skarżyło się, że na rynku pojawiły się adiuwanty, które są środkami wspomagającymi tylko z nazwy. - Często sprzedawano zamiast wspomagaczy wodę, dlatego dobrze się stało, że adiuwanty muszą przejść proces rejestracji - mówi rolnik z Wielkopolski.

Zdaniem dr Ewy Matyjaszczyk z Instytutu Ochrony Roślin PIB w Poznaniu ponowną rejestrację adiuwantów trudno ocenić jednoznacznie. - Z jednej strony dobre jest to, że uporządkuje rynek, z drugiej prawdopodobnie zmaleje nieco oferta i wzrosną ceny - mówi specjalistka.

Mariusz Michalski z firmy BASF uważa, że adiuwant nigdy nie zastąpi odpowiedniej ilości właściwej substancji aktywnej. - Owszem ma korzystny wpływ na działanie, szybkość wchłaniania i odporność na zmywanie, ale jest to chemia i łączona z preparatem czasem różnie się zachowuje w roślinie. Dlatego konieczność rejestrowania odpowiednich mieszanin z jednej strony jest słuszna, z drugiej będzie to ograniczało stosowanie - mówi Michalski.

W jego opinii na pewno rozwiąże to kwestie reklamacji. - Słyszałem o kilkunastu sprawach, gdzie nie było winnego, a wręcz rolnik miał związane ręce, ponieważ zastosował produkt w niezarejestrowanej mieszaninie. Z punktu widzenia rolnika jest to dobre dla jego interesów. Jak to będzie wyglądało w praktyce, to inna kwestia -pyta Mariusz Michalski. - Dziś mamy takich produktów bardzo dużo i każdy poleca swój, bardzo często nadużywając argumentu, że można obniżyć dawkę właściwego preparatu nie mając na to żadnych danych. Teraz ta kwestia będzie rozstrzygnięta, ponieważ etykieta będzie mówiła, co z czym na pewno zadziała - dodaje przedstawiciel firmy BASF.

Podobał się artykuł? Podziel się!