Zapytaliśmy się o to prof. Marka Mrówczyńskiego - przewodniczącego Komisja ds. Środków Ochrony Roślin przy Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, byłego dyrektora Instytutu Ochrony Roślin - PIB w Poznaniu, ponieważ planowane są zmiany w tym zakresie. Trwają bowiem prace nad zmianami w sprawie wymagań dotyczących treści etykiety-instrukcji stosowania środka ochrony roślin. Czego one będą dotyczyły?

- Etykiety środków ochrony roślin powinny zawierać niezbędne informacje które będą wykorzystywane przez użytkownika. Muszą być czytelne i zrozumiałe i nie mogą wprowadzać w błąd. Muszą posiadać jednoznaczne zapisy. Uważam, że powinny być zaprojektowane na wzór etykiet leków – mówi portalowi farmer.pl prof. Mrówczyński.

Warto wiedzieć, że wiele państw Unii Europejskiej oraz Stany Zjednoczone Ameryki wprowadziły graficzne oznakowanie etykiety. Na przykład w kolorze czerwonym są insektycydy, na zielono fungicydy, a na czarno herbicydy. W Polsce również planowane są takie zmiany. Zdaniem prof. Mrówczyńskiego bowiem kategoria środków powinna dominować nad nazwą handlową, co pozwoli na uniknięcie ewentualnych pomyłem.

- Obok kategorii powinien być podany kod mechanizmu działania np. "Insektycyd - 3A",co dotyczy grupy pyretroidów, a "Insektycyd - 1B"- odpowiada grupie związków fosforoorganicznych. Takie zapisy ułatwią przemienne stosowanie grup chemicznych, co wpłynie na przeciwdziałanie powstawaniu odporności agrofagów na stosowane pestycydy – dodaje naukowiec.

W każdej etykiecie muszą być podane warunki termiczne w których preparat działa optymalnie oraz minimalny upływ czasu od zakończenia zabiegu do ewentualnego opadu deszczu.

Co jeszcze powinno się zmienić, ale już w zapisach ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin.

- Osobiście jestem za przywróceniem w Polsce systemu rejestracji adiuwantów i makroorganizmów pożytecznych. Ułatwi to praktyce stosowanie tej grupy środków, gdyż uniknie się często podawanych niesprawdzonych informacji, co może wprowadzać użytkowników w błąd – dodaje profesor.

Jak dodaje przewodniczący Komisji trwają też prace nad zapisem dotyczącym łączenia agrochemikaliów. W przepisach nie ma bowiem mowy o aplikacji nawozów dolistnych. Sytuacja ta z punktu widzenia prawnego ma ulec zmianie w ustawie ma znaleźć się zapis podobny jak w wypadku upraw małoobszarowych, gdzie odpowiedzialność za łączenie agrochemikaliów spadnie na doradcę bądź samego rolnika.