- Jeżeli chodzi o środki ochrony roślin, to poważnym problemem są kwestie jakości, występujące na naszym rynku środki podrobione czy nielegalny import. Może zdarzyć się, że preparaty przemycane mimo podobnej nazwy mają inny skład substancji czynnych. Używanie preparatów z niepewnych źródeł w niektórych przypadkach może skończyć się zniszczeniem upraw, do czego dochodziło w gospodarstwach na terenie kraju - mówił w Sejmie Adam Rybakiewicz z Ruchu Palikota.

Problem też zauważył Jarosław Żaczek z Solidarnej Polski, który z kolei zwrócił uwagę na uszczelnienie kwestii związanej z handlem równoległym, zwłaszcza w handlu przez Internet. - Z jednej strony to szansa na zakup środków znacznie tańszych niż te, które są na rynku. Z drugiej strony wiąże się to z możliwością fałszowania środków i brakiem skutecznej możliwości skontrolowania tego, co w ten sposób jest sprowadzane - podkreślał.

Z kolei Romuald Ajchler, dopytywał w Sejmie, czy jeżeli jakiś produkt jest przeterminowany, to wycofuje się go z handlu albo się dokonuje ponownych badań i wtedy ma on certyfikat albo tego certyfikatu nie ma. - Obawiam się, że może - już przecież kiedyś, w przeszłości, przerabialiśmy to w naszym kraju - będą trafiać na nasz polski rynek środki, które np. w starej Unii czy w pozostałych krajach, a nawet może w krajach trzecich stracą ważność, ale w wyniku działań naszych handlowców i dopuszczenia do obrotu tychże środków trafią na polski rynek. Czy nie warto by było przyjąć poprawki, która zakazywałaby stosowania środków, które stracą termin ważności? - pytał reprezentanta rządu.

- Kwestia dotycząca stosowania środków ochrony roślin przeterminowanych. Chcę poinformować Wysoką Izbę, że ten mechanizm jest stosowany w Polsce od roku 2003, jest kierowany do rolników i sprzedawców - odpowiadał w Sejmie Kazimierz Plocke, wiceminister rolnictwa.

- Co do badań jakości środków ochrony roślin, to tymi zadaniami zajmuje się Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Rocznie jest wykonywanych około 300 prób na koszt państwa w ramach tzw. kontroli urzędowych. Są także prowadzone kontrole interwencyjne, ale jest to robione w bardzo małym zakresie. Oczywiście rolnik zawsze, w każdej chwili, jeżeli ma wątpliwości, winien zgłaszać te wątpliwości do Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w zakresie stosowania czy też szkodliwego oddziaływania środka na środowisko lub też na zdrowie ludzi i zwierząt - podkreśla Plocke.