Obniżona skuteczność działania wypróbowanego herbicydu powinna być alarmem ostrzegawczym - na polu mogły wystąpić chwasty odporne

Do niebezpieczeństwa wyhodowania super-chwastów prowadzi nie tylko brak rotacji herbicydów, ale też rotacja nieprawidłowa - polegająca na zamiennym stosowaniu herbicydów, których substancje aktywne, choć są różne, wykazują ten sam mechanizm działania. Szczególnie, jeśli działanie tych środków polega na inhibicji syntazy acetylomleczanowej (ALS) lub fotoukładu II (PS II), czyli mechanizmów łatwo przełamywanych przez chwasty. Według danych podawanych przez HRAC (ang. Herbicide Resistance Action Committee), na działanie inhibitorów ALS uodporniło się już 116 gatunków, a na inhibitory PS II - 69 gatunków chwastów z całego świata.

Do czynników sprzyjających budowaniu populacji uodpornionych chwastów należą coraz powszechniejsze uproszczenia agrotechniczne oraz rosnący udział roślin zbożowych w płodozmianie. Prawidłowe zmianowanie (uwzględniające 50-procentowy udział roślin jarych wśród uprawianych roślin zbożowych) nie tylko zakłóca cykl życiowy chwastów, ale też wymusza rotację herbicydów.

Polska pozostaje w ogonie krajów, które zmagają się z problemem odporności chwastów. Przykładowo, w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej zdefiniowano 131 gatunków uodpornionych na różne substancje aktywne, w Kanadzie oraz w Australii - ponad 50, we Francji - 32, w Niemczech i Wielkiej Brytanii - po 24 gatunki. Tymczasem u nas liczba ta ogranicza się do 11 gatunków, z czego najwięcej uodpornionych biotypów pochodzi z województw: warmińsko-mazurskiego, zachodniopomorskiego, pomorskiego, kujawsko-pomorskiego, śląskiego, lubuskiego, lubelskiego i wielkopolskiego. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że problem ten w zasadzie nie dotyczy centralnej i większości wschodniej części kraju. Do czasu, bo przypadki wykrywania kolejnych odpornych biotypów narastają lawinowo. A odkrycie na polu populacji chwastów odpornych to dopiero wierzchołek góry lodowej. Zwalczenie takiego biotypu wymaga sporych umiejętności i wiedzy. Może zająć wiele sezonów i pochłania dużo pieniędzy. Nie tylko dlatego, że trzeba sięgnąć po drogie herbicydy wyspecjalizowane i zwiększyć dawki środków do najwyższych zalecanych, ale przede wszystkim wymuszając wprowadzenie do płodozmianu gatunków uprawnych przynoszących mniejszy dochód. Lepiej więc zapobiegać, niż leczyć.