- Do praktycznych aspektów stosowania integrowanej ochrony roślin należy przede wszystkim stosowanie progów szkodliwości. Jest to bardzo ważny aspekt systemu, który nie jest do końca jeszcze u nas wykorzystywany – mówił podczas konferencji „Narodowe wyzwania w rolnictwie na Narodowym” prof. Marek Korbas z Instytutu Ochrony Roślin PIB w Poznaniu.

Potwierdzają to dane wykonane w ramach projektu MASTER na próbie 1005 plantatorów rzepaku w Europie. W badaniu tym rolnicy wskazali kryteria podejmowania decyzji w zwalczaniu szkodników upraw. Okazuje się, że najczęściej rolnicy (70 proc.) wykonują oprysk po zaobserwowaniu agrofaga na polu, tylko niespełna połowa z badanych kieruje się progami szkodliwości, co pokazuje, że mamy w tej materii jeszcze wiele do zrobienia. Następnie 24 proc. zaleceniami konsultanta, - 16 proc. – stadium wzrostu roślin, 3 proc. komputerowymi systemami wspomagania decyzji, a tylko 2 proc. – terminem zabiegu.

- To nam mówi o pewnej filozofii stosowania środków przez rolników. Jesteśmy na dobrej drodze, ale dość dużo doradcy państwowi i prywatni mają tutaj do zrobienia – podsumował wyniki prof. Korbas.
Warto podkreślić, że mimo iż blisko dwa lata obowiązuje u nas system integrowanej ochrony roślin, niestety nadal dla wielu agrofagów nie ma wyznaczonych progów szkodliwości. Niestety prace nad nimi są przede wszystkim bardzo kosztowne, ale też długotrwałe.

Przy opracowaniu nowych progów konieczne jest ustalenie ich wartości z uwzględnieniem m.in. szerszej grupy organizmów szkodliwych, wpływu lokalnych warunków glebowo-klimatycznych na agrofagi, wpływu systemu uprawy oraz zastosowanych uproszczeń w uprawie gleby i roślin. Co ważne programami powinny być też objęte uprawy małoobszarowe.

 

Zobacz zdjęcia z konferencji