W województwie opolskim duże gospodarstwa uprawiające rzepak w sposób intensywny uzyskały 3,5–3,8 t/ha. Z kolei rolnicy indywidualni, którzy nie chronili go przed chorobami i szkodnikami oraz popełnili inne błędy agrotechniczne, ponieśli duże straty, ponieważ niejednokrotnie zbierali po 1,5–2 t/ha. Nakłady finansowe na uprawę rzepaku ozimego są wysokie i według Oddziału IHAR w Poznaniu koszty bezpośrednie dla technologii standardowej dwa lata temu wyniosły ponad 2300 zł/ha. Decydując się na uprawę rzepaku, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że przebywa on na polu aż 11 miesięcy. W tym czasie atakowany jest przez wiele chorób i szkodników, które przy masowym wystąpieniu „zjadają” połowę plonów, a czasami nawet więcej.

Rzepak zawiązuje plon już jesienią, który wiosną, w miarę nasilenia niekorzystnych zjawisk (inwazja chorób i szkodników, przymrozki, wyleganie i inne) – maleje. Dlatego też należy zadbać o jego zdrowotność już w momencie siewu, używając nasion zaprawionych przeciwko chorobom i szkodnikom. Później, już od momentu wschodów, trzeba co kilka dni lustrować pola i obserwować stan odżywienia, występowanie chorób, szkodników i chwastów (samosiewy zbóż, chaber bławatek).

Jeżeli rzepak w drugiej połowie września jest słaby, wyraźnie niedokarmiony azotem (brak przedsiewnego nawożenia azotem na przyoraną słomę zbożową, za niska zawartość azotu mineralnego w glebie), to taką plantację należy zasilić nawozem saletrzanym, wysiewając 20–30 kg N/ha. Trzeba to zrobić jak najszybciej, aby rośliny zdążyły dostatecznie rozwinąć się przed nadejściem zimy. Saletrę amonową lub inny nawóz saletrzany wysiewamy tylko na suche rośliny, aby ich nie poparzyć. Jesienią dobrze jest dokarmić rzepak borem, gdy ten pierwiastek nie został wniesiony pod korzeń w nawozie wieloskładnikowym. Dolistne dokarmianie tą substancją można połączyć z odchwaszczaniem plantacji z samosiewów zbóż.