Nie tylko zabiegi chemiczne są pomocne w walce z chorobami rzepaku. Nie można pominąć dobrych praktyk, do których zalicza się właściwy wybór i przygotowanie stanowiska pod wysiew oraz odpowiedni dobór odmiany o niskiej wrażliwości na choroby. Tu warto kierować się listą zalecanych odmian dla poszczególnych województw, opracowywaną przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Rolniczych co roku.

Wysiew odmian o mniejszej podatności na choroby nie eliminuje potrzeby stosowania ochrony chemicznej. Przede wszystkim wysiewany materiał powinien być zaprawiony, dzięki czemu już w początkowym okresie wschodów rośliny chronione są m.in. przed zgorzelą siewek, jak również suchą zgnilizną kapustnych i czernią krzyżowych, które przenoszą się z nasionami. Uwaga związana z zaprawianiem dotyczy plantatorów korzystających z materiału siewnego odmian liniowych, z własnego rozmnożenia.

CZASEM JEDEN ZABIEG TO ZA MAŁO

Istotny też jest termin siewu, którego nie powinno się opóźniać, nawet jeśli wiąże się to z intensywnym wzrostem roślin. Ponadto brać trzeba pod uwagę, że wydłużona i ciepła jesień powoli staje się normą w naszym kraju. Wyrośnięte rośliny rzepaku ze zbyt wysoko wysuniętą nad powierzchnię gleby szyjką korzeniową są bardziej wrażliwe na wymarznięcia. Pokrój jesiennej rozety można modyfikować, wykorzystując do tego niektóre fungicydy odznaczające się dodatkową cechą regulatora wzrostu.

W praktyce może okazać się, że jeden zabieg regulacji pokroju rzepaku nie wystarczy. Stąd dla bezpieczeństwa przezimowania roślin dobrze jest go wykonać dwukrotnie. Dzieli się wówczas dawkę preparatu, stosując 60 proc. w pierwszym zabiegu wykonywanym od fazy 4. liścia rzepaku (BBCH 14), a 40 proc. w drugim, gdy ok. 80 proc. roślin wykształci 6-8 liści (BBCH 16-18).

NIE TYLKO NA PŁASKĄ ROZETĘ