Wiosna w tym roku przyszła o kilka tygodni później niż zwykle. Przez to znacznie opóźnione są prace polowe, takie jak nawożenie i siewy. Czy w tej sytuacji warto stosować jeszcze regulatory wzrostu w zbożach? Przecież każdy zabieg podnosi koszty i wymaga zaangażowania maszyn i ludzi, a w tym sezonie kiedy trzeba wykonać wiele prac w jednym czasie - dostęp do nich jest utrudniony.

- Oczywiście, że należy planować skracanie. Trzeba pamiętać, że w tym roku wystąpiły bardzo obfite opady śniegu i deszczu. W glebie jest dość duży zapas wody, rośliny zostaną nawiezione azotem plus wysokie temperatury dadzą nam bardzo szybki i intensywny wzrost. Fazy mogą przychodzić szybko po sobie, stąd bardzo ważne będzie precyzyjne trafienie z zabiegiem we właściwy moment - mówi portalowi farmer.pl Mariusz Michalski z BASF Polska.

Jego zdaniem teoretycznie krótsza wegetacja wcale nie musi być powodem tego, że rośliny będą niższe. - Wcześniej wymienione czynniki temu przeczą. Skracanie może być jeszcze ważniejsze niż w innych latach, ponieważ rośliny mogą chcieć "nadrobić" czas. Ja bym z tego zabiegu nie rezygnował - dodaje Michalski.

Inną sprawą jest dokrzewienie. - Jeśli rośliny na plantacji są w fazie BBCH 23-25 (krzewienia roślin) zabieg należy szybko wykonać i nawieźć wyższą dawką azotu. Jeśli mamy już fazy BBCH 28-29 (koniec fazy krzewienia) to z dokrzewiania już bym rezygnował. Nie mniej koniecznie zalecałbym porządny zabieg skracający i solidną poprawkę azotem - podkreśla

Co z jarymi? - Zboża jare są lub dopiero będę siane. Podobnie nie rezygnowałbym z zabiegu skracania. Pewnie zostanie on wykonany trochę później niż normalnie, ale będzie potrzebny - zauważa Michalski.