Na rynku jest mało herbicydów dedykowanym uprawom soi. Większość z nich stosowanych jest doglebowo (do 3 dni po siewie). Ich działanie w warunkach suszy w tym sezonie była ograniczona. Co warto podkreślić soja jest rośliną późno schodzącą z pola, przez to rolnik ma mało czasu na mechaniczne uprawki pożniwne.

- Wysokie temperatury panujące w trakcie sezonu, wyjątkowo długie okresy bez opadów spowodowały, że soja nie wytworzyła odpowiednio dużej biomasy, aby stanowić konkurencje dla chwastów – podkreślił Brachaczek.

Na plantacjach soi pojawiły się przede wszystkim takie chwasty jak: komosa biała, samosiewy rzepaku, żółtlica drobnokwiatowa, rzodkiew świrzepa czy rdesty. Trzeba jednak zaznaczyć, że niebezpieczne dla roślin następczych np. zbóż ozimych mogą być chwasty wieloletnie głęboko korzeniące się i wytwarzające podziemne organy przetrwalnikowe (kłącza, rozłogi).

- Chwasty takie należy ograniczać jak najszybciej, ponieważ łatwo mogą w sposób niekontrolowany zdominować pole. Walka z nimi jest bardzo trudna. Dodatkowo mechaniczna walka w tym stosowanie np. gruberów, talerzówek powoduje dalsze ich rozmnożenie. Czasu na chemiczną walkę nie ma, ponieważ niemal od razu pole jest przygotowywane pod siew ozimin. Jedynym rozwiązaniem jest stosowanie odpowiedniej jesiennej ochrony herbicydowej uwzględniającej szerokie spektrum chwastów dwuliściennych, pobieranych przez liście i korzenie – radzi Andrzej Brachaczek.

Zdaniem przedstawiciela Innvigo aplikacja jesienna takich herbicydów jest szczególnie wskazana, ponieważ istnieje największe prawdopodobieństwo, że ich substancja czynna zostanie nie tylko pobrana, ale również przetransportowana do organów przetrwalnikowych pod ziemią wraz z gromadzonymi materiałami zapasowymi rośliny.