Pogoda w październiku i I dekadzie listopada sprzyjała wegetacji. Rosną oziminy, a jeszcze szybciej od nich chwasty. Przelotne opady jak również utrzymująca się zdecydowanie powyżej zera (nawet nocą) temperatura powietrza spowodowały, że nawet tak wrażliwe gatunki jak ognicha, gorczyca, samosiewy zbóż jarych rozwijają się bez przeszkód.

Spytaliśmy znanego specjalistę-herbologa, Adama Paradowskiego z Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu, czy aktualnie panujące warunki pozwalają na chemiczne zwalczanie chwastów. – Kto posiał zboża ozime w zalecanych terminach agrotechnicznych, opryski przeciwko chwastom powinien już dawno zakończyć. Problem mogą mieć natomiast ci rolnicy, którzy późno założyli plantacje. Wszechobecna wilgoć to podstawowy problem. Rośliny niemal przez całą dobę są zwilżone. Osiadająca na nich rosa sprawia, że oprysk herbicydami nalistnymi będzie mało skuteczny. Można ewentualnie zastosować preparaty doglebowe, o ile chwasty są małe, we wczesnych fazach rozwojowych.