Traktowanie stonki kukurydzianej jako organizmu kwarantannowego nie dało w Europie spodziewanych efektów. Jak wynika z danych dostarczonych przez krajowe związki zrzeszające producentów kukurydzy, szkodnik mimo restrykcyjnych przepisów rozprzestrzenia się na nowe tereny - informuje PZPK.

Zdaniem Związku stosowane dotychczas zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi metody zwalczania i zapobiegania rozprzestrzeniania się stonki kukurydzianej, okazały się mało skuteczne, ale również uciążliwe, a często nawet niewykonalne dla producentów kukurydzy. Mimo rosnącej w Polsce powierzchni zasiedlenia tego szkodnika nie obserwuje się znaczących strat gospodarczych, a jego liczebność nawet na terenach wcześnie zasiedlonych wzrasta bardzo powoli. Z kolei obserwacje i doniesienia z krajów, gdzie stonka kukurydziana nie ma statusu organizmu kwarantannowego (np. Słowacja, Węgry) wskazują, że rolnicy doskonale radzą sobie z tym problemem, stosując odpowiedni płodozmian i zabiegi ochronne zgodnie z potrzebami, a nie odgórnie narzuconymi nakazami.

- Głównym powodem małej skuteczności zalecanych Rozporządzeniem MRiRW zabiegów jest zdolność owadów dorosłych do szybkiej migracji oraz ograniczenie walki chemicznej tylko do zwalczania chrząszczy. Z tytułu późnego rozwoju owada, stosowanie insektycydów musi być realizowana w okresie kiedy kukurydza osiąga wysokość 2-2,5 m, a temperatury powietrza są wysokie - podaje prof. Tadeusz Michalski, prezes PZPK.