W jego opinii, w Polsce problem chorób grzybowych w rzepaku ozimym bywa marginalizowany, bo rolnicy często koncentrują się bardziej na zabiegach skracających, a nie poświęcają uwagi infekcjom pochodzenia grzybowego.

- Skupienie się na regulacji pokroju i idący z nim w parze brak kontroli sprawców suchej zgnilizny kapustnych może spowodować nieodwracalne szkody, które ujawnią się dopiero po 7-8 miesiącach od siewu, czyli tuż przed zbiorem rzepaku. W poprzednim sezonie doświadczyli tego m.in. plantatorzy z Dolnego Śląska, Pomorza, Żuław czy Kociewia, gdzie masowo występowała sucha zgnilizna kapustnych – dodaje Brachaczek.

Właściwie już od przełomu lata i jesieni panowała wysoka wilgotność, która w połączeniu z umiarkowanymi temperaturami także sprzyjała zakażeniom. Ryzyko rozprzestrzeniania się choroby wzrastało, tym bardziej że zastosowany materiał siewny miał słabszą jakość, a w środowisku obecne były aktywne organizmy grzybów z poprzedniego sezonu, będące źródłem porażenia suchą zgnilizną kapustnych.

- Z przeprowadzonych ekspertyz wynika, że im bardziej rozwinięta jest plantacja rzepaku, tym większa skala uszkodzeń roślin. Najbardziej niebezpieczne dla upraw były powszechne infekcje, które wystąpiły we wczesnych fazach rozwojowych i poraziły liścienie oraz pierwszą parę liści. Niestety inkubacje suchej zgnilizny kapustnych są obecne zarówno na najmłodszych, jak i najstarszych liściach. Należy wziąć pod uwagę fakt, że chorobotwórcze grzyby rozwijają się nawet wtedy, kiedy temperatura otoczenia wynosi zaledwie 5 st. C – dlatego przerost strzępek grzyba w kierunku szyjek korzeniowych będzie następował aż do czasu całkowitego zatrzymania okresu wegetacji – podkreślił.

Co ciekawe sucha zgnilizna kapustnych stanowi problem nie tylko w Polsce – występuje także w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, a nawet w Chinach. Jest to najczęstsza choroba, która poraża rzepak już jesienią. Jej sprawcą są dwa gatunki grzybów: Leptosphaeria maculans i Leptosphaeria biglobosa. Pierwszy z nich jest dość dobrze poznany, a na rynku dostępne są odmiany rzepaku wykazujące odporność na ten patogen. Nie ma jednak odmian odpornych na drugi gatunek grzyba.
- Trzeba pamiętać, że kontrola suchej zgnilizny kapustnych jest trudna, a czasami niestety tylko pozorna. Dzieje się tak, ponieważ młode rośliny rzepaku mogą wyglądać okazale, zdrowo i mieć dobry pokrój – ale dopiero dokładne oględziny, liść po liściu, prowadzą do wniosku, że widoczne są już symptomy porażenia. Dochodzi nie tylko do infekcji, ale także do inkubacji choroby, a nawet przerostu strzępki grzyba do szyjki korzeniowej – radzi.