W 2014 roku Syngenta zajęła na rynku środków ochrony roślin ex aequo pierwsze miejsce pod względem wielkości sprzedaży. Według badań firmy Kleffmann udziały rynkowe firmy Syngenta wzrosły do 18 proc. Szczególnie dobrze spółka wypadła w segmencie środków ochrony dla trzech największych upraw – zbóż, kukurydzy i rzepaku.

Adam Ciaś, dyrektor sprzedaży w Syngenta Polska, zwrócił uwagę na dynamiczny wzrost sprzedaży fungicydów zbożowych. Jednym z głównych tego powodów jest wzrost nakładów na ochronę zbóż w grupie średniej wielkości gospodarstw. Adam Ciaś zwrócił też uwagę na duży potencjał rynku ochrony kukurydzy. Pokreślił pozycję firmy Syngenta jako lidera w sprzedaży herbicydów ze szczególnym wskazaniem na preparat Lumax, który od kilku lat jest produktem pierwszego wyboru w tym segmencie. „Ubiegły rok był trzecim z kolei, w którym zanotowaliśmy dynamiczny wzrost sprzedaży fungicydów do ochrony rzepaku”, mówił Adam Ciaś. Syngenta Polska umocniła również swoją pozycję w ochronie rzepaku poprzez wzrost sprzedaży herbicydów.

Dorota Mazurek omówiła trzy projekty poza sprzedażowe realizowane przez firmę. Pierwszym jest Akademia Jęczmienia Hybrydowego, czyli platforma skupiająca plantatorów jęczmienia hybrydowego w Polsce. Zrzesza ona jobecnie 250 stałych członków, którzy mają dostęp do profesjonalnej wiedzy o technologii uprawy, oraz zapraszani są na konferencje tematyczne i warsztaty polowe, aby dzielić się doświadczeniami z ekspertami i wiodącymi producentami.

Kolejny prowadzony jest pod nazwą „Stop omacnicy” i dotyczy monitoring wylotu omacnicy prosowianki. W czterech województwach: lubuskim, wielkopolskim, dolnośląskim, opolskim, firma zainstalowała sześć pułapek świetlnych, w których codziennie od połowy czerwca odławiane są motyle. „Na podstawie ich liczby określany jest szczyt wylotu szkodnika i termin zabiegu chemicznego”, mówiła Dorota Mazurek.

Syngenta uruchomiła również program Fruit Quality Contract, który ma ułatwić polskim rolnikom spełnienie wysokich wymagań stawianych przez zachodnioeuropejskie sieci handlowe. „Wiele sieci z dnia na dzień wprowadziło mocno zaostrzone kryteria dotyczące dopuszczalnych poziomów pozostałości w owocach. Dziś niemieccy sadownicy wiedzą już, jak produkować jabłka, by spełnić te wymagania. Projekt Fruit Quality Contract ma to umożliwić również polskim producentom”, zaznaczyła Dorota Mazurek.