Miniona jesień nie rozpieszczała ozimin. Stan zaawansowania wegetacji zarówno zbóż, jak i rzepaku ozimego w wielu regionach odbiegał od ideału. Duża część zbóż była słabo rozkrzewiona. Rzepak ozimy również wykazywał opóźnienie rozwojowe - nie osiągnął optymalnej fazy 10 liści i stosownej do tego grubości szyjki korzeniowej. W tych warunkach kilkudniowa, styczniowa bezśnieżna zima w styczniu dokonała na polach sporych spustoszeń. Szczególnie dotkliwie odczuły to gospodarstwa we wschodniej i północno-wschodniej części Polski. Część plantacji, szczególnie rzepaku, trzeba będzie przesiać. Pozostałe są silnie przerzedzone. Rośliny, które przetrwały, są w mniejszym lub większym stopniu poprzemarzane. To, czy przeżyją i jaki wydadzą plon, w ogromnym stopniu zależy od wiosennych zabiegów pielęgnacyjnych. Zatem temat przewodni marcowego numeru naszego miesięcznika nie jest przypadkowy. Podyktowała go aktualna sytuacja na polach.

Rośliny w pierwszej kolejności muszą szybko zaleczyć uszkodzenia mrozowe i dokończyć krzewienie bądź, jak w wypadku rzepaku, odtworzyć utraconą rozetę liściową. Można im w tym pomóc. Wiosenne zabiegi agrotechniczne mają za zadanie stworzenie jak najbardziej sprzyjających warunków do wzrostu i rozwoju roślin oraz ograniczania strat potencjalnie osiągalnego plonu poprzez ochronę plantacji przed agrofagami. W rzadkich zasiewach, jakie mamy tej wiosny, poważny problem będą stanowiły chwasty. Przyroda nie zna pojęcia pustki. Wszystkie miejsca, w których oziminy wymarzły, zostaną bardzo szybko zapełniane innymi roślinami. Zatem mówienie w tym roku o poprawkach herbicydowych w zbożach ozimych to nieporozumienie. Trzeba się nastawić na odchwaszczanie z wykorzystaniem preparatów wieloskładnikowych w pełnych dawkach. Wobec przewidywanej silnej konkurencyjności chwastów w zbożach chemiczne zabiegi pielęgnacyjne będą podstawowym czynnikiem determinującym plonowanie. Wadliwie przeprowadzone (np. błędny dobór substancji czynnych, dawki) nie poprawią sytuacji, a wręcz negatywnie wpłyną na plon.