Przypominamy, że głosowany projekt rozporządzenia wykonawczego KE, który wprowadziłby od lipca na okres dwóch lat zakaz stosowania środków ochrony roślin zawierających tiametoksam, imidachlopryd i chlotianidynę, nie zdobył większości kwalifikowanej w głosowaniu.

- Taki przebieg głosowania był oczekiwany, ponieważ głosy rozkładały się w sumie po równo. To oznacza, że żadna opcja nie jest w stanie zyskać przewagi. Następnym krokiem będzie poszukiwanie zgody albo kompromisu, ale tutaj przy tak jednoznacznych stanowiskach krajów trudno tego oczekiwać - mówi portalowi farmer.pl dr Jerzy Próchnicki, dyrektor Działu Rozwoju i Rejestracji firmy Bayer CropScience.

Komitet ma teraz około miesiąca na znalezienie porozumienia, a potem może się wszystko zdarzyć.

- Komitet będzie próbował znaleźć kompromis polityczny przez kolejne tygodnie. Jak go nie znajdzie, a to jest bardzo możliwe, sprawa ponownie wróci do Komisji Europejskiej, która nie będzie musiała się już nikogo o nic pytać, tylko postanowi tak jak będzie uważała za stosowne - uważa dr Próchnicki.

Jak dodaje, cała sytuacja jest wynikiem wyraźnej różnicy zdań pomiędzy państwami członkowskimi , ale nie będzie prowadziła do żadnego przesunięcia w czasie tego, co wcześniej KE proponowała.

- Komisja może potencjalnie zakazać wszystkiego. Może przesunąć temat do ponownej dyskusji za jakiś czas zlecając wykonanie kolejnych ekspertyz, albo uzupełnienia mocno krytykowanego za niekompletność raportu EFSA. Może też zadecydować o działaniach, które będą w pełni zgodne z ostatnimi jej propozycjami - podkreśla dr Jerzy Próchnicki.

Kilka dni temu władze Wielkiej Brytanii wystąpiły z postulatem do rządów wszystkich 27 państw UE, żeby każdy kraj ponownie zastanowił się nad sensownością proponowanego zakazu.

Przedstawiciel Bayer zauważa też jeszcze inny- nowy aspekt sytuacji. - W ciągu ostatnich kilku dni rozpoczęła się w całej Europie szeroko zakrojona akcja nacisku na Komisję Europejską przez różne organizacje, które optowały za likwidacją wymienionych wcześniej substancji. Nacisk polega na pozamerytorycznej presji na KE, która ma się zdeklarować, czy woli pszczoły czy korporacje - chodzi tu o takie firmy jak właśnie Bayer i Syngentę. Jest to proces tworzenia wroga publicznego pt. korporacja, który jest uosobieniem zła. To pokazuje brak jakichkolwiek rzeczywistych argumentów ze strony tych aktywistów, próbujących obecnie wymusić na KE decyzje pozostające bez związku z faktami - dodaje Próchnicki.

Podobał się artykuł? Podziel się!