Jak donosi IOR PIB od dwóch tygodni trwa masowy nalot chrząszczy zachodniej stonki kukurydzianej. Najwięcej chrząszczy występuje oczywiście na monokulturach kukurydzy. Odpowiedni płodozmian znacząco redukuje ilość tego szkodnika, gdyż zazwyczaj zostaje zaburzony jego cykl rozwojowy.

Pierwsze sygnalizacje dotyczące tego szkodnika pochodzą z końca maja z miejscowości Krzeczowice. Wówczas na 8-letniej monokulturze stwierdzono obecność pierwszych larw szkodnika. Niemniej jednak nie ma żadnego preparatu zarejestrowanego do jego zwalczania na tym etapie jego rozwoju. Pierwszy chrząszcz został zaobserwowany na początku lipca, w okresie jeszcze bardzo intensywnego żerowania larw.

Przypominamy, że to pierwszy sezon od kiedy zachodnia kukurydziana stonka korzeniowa nie będzie traktowana jako szkodnik kwarantannowy. W czerwcu br. została ona skreślona z listy urzędowo zwalczanych szkodników. Komisja Europejska wykazała, że nie istnieją środki, które pozwoliłyby na skuteczne zapobieganie dalszemu rozprzestrzenianiu się tego szkodnika. W związku z tym po stwierdzeniu jego obecności na plantacji kukurydzy u rolnika nie będą narzucone na niego restrykcyjne obowiązki związane z podjęciem kwarantanny.

Monitoring prowadzony przez IOR - PIB w Poznaniu sygnalizował, że szczyt liczebności gatunku zaczął się pod koniec lipca i trwa nadal. Jest to jedyny możliwy termin, chemicznego zwalczania szkodnika. Próg szkodliwości zazwyczaj bywa przekroczony jedynie na plantacjach sianych w monokulturach. Jedynie tam zabiegi chemiczne mogą mieć sens. Problemem mogą jednak stać się (tak jak przy chemicznym zwalczaniu omacnicy prosowianki) możliwości sprzętowe, gdyż zabieg taki wymaga specjalnego szczudłowego opryskiwacza.

Obecnie do zwalczania stonki mamy zarejestrowany jeden preparat Steward 30 WG. Oprysk nim wykonuje się w momencie intensywnego nalotu chrząszczy w dawce od 0,125 - 0,15 kg/ha. Preparat ten również zwalcza omacnicę prosowiankę.

Podobał się artykuł? Podziel się!