- Należy przeprowadzić lustrację, określić skład gatunkowy zachwaszczenia, następnie wybrać herbicyd o odpowiednim profilu chwastobójczym. Nacisk należy położyć na zwalczanie chwastów zimujących, czyli jarych odpornych na niskie temperatury, które wzeszły jesienią. Te gatunki, jeżeli nie zostały zniszczone, najwięcej kłopotu sprawiają wiosną. Szybko rozpoczynają wegetacją i są bardzo konkurencyjne. Są bardziej trudne do zniszczenia, często wymagają wysokich dawek herbicydów i terminowego zabiegu, który ze względu na roztopy nie zawsze jest możliwy do wykonania w optymalnym czasie - mówi inż. Adam Paradowski z Instytutu Ochrony Roślin PIB.

Czy jeden zabieg wystarczy? Okazuje się, że nie ma reguły. - Podstawowym założeniem jest wykonanie zabiegu podczas jesieni, zniszczenie chwastów zimujących i branie pod uwagę wykonania zabiegu korekcyjnego w trakcie wiosny, dotyczących wschodów chwastów już po zimie - radzi inż. Paradowski.

Specjalista podkreśla, że trzeba być dobrym gospodarzem na własnym terenie. Należy prowadzić obserwacje pól i posiadać trochę podstawowych informacji na temat biologii chwastów, czyli które gatunki chwastów dobrze się czują lub nie w konkretnych uprawach.

- Dobrze jest posiadać tabelę żywotności nasion w glebie. Gromadzić notatki, jakie substancje aktywne były stosowane na stanowiskach do aktualnego siewu. Po prostu należy znać własne pola. W trudniejszej sytuacji są plantatorzy, którzy dopiero co zakupili nowe ziemie lub je wydzierżawili. Jeżeli nie posiadają o nich żadnej informacji, lepiej w pierwszym roku odczekać do wschodów chwastów i rozpoznać je - dodaje specjalista.

Podobał się artykuł? Podziel się!