Farmer z powiatu łęczyckiego, wpis nr 1

Uprawiam głównie zboża, ziemniaki, kukurydzę, burak cukrowy, trochę warzyw gruntowych. Wszystkiego po trochu. Zmusza mnie do tego niezbyt przychylna koniunktura w rolnictwie. Gleby tu są dobre, przeważają klasy od IIIa do IVa, ale można też tu spotkać II czy V. Swoje pola staram się utrzymywać w dobrej kulturze, pH mam uregulowane, praktykuję bogate zmianowanie, wprowadzam raz na 4 lata obornik, a decyzje o nawożeniu podejmuję na podstawie badań glebowych (wykonuję je raz na 3 lata).

Od lat stosuję w swoim gospodarstwie środki ochrony roślin z oferty firmy BASF, jestem też wiernym czytelnikiem „Farmera” – nie miałem zatem najmniejszych wątpliwości, czy wziąć udział w minitestach, które mi zaproponowano. Do wypróbowania dostałem: herbicyd Biathlon 4D razem z adiuwantem DASH, regulator wzrostu – Medax Max i dwa fungicydy: Duett Star 334 SE oraz Priaxor.

W moim gospodarstwie obserwacje będę prowadzić na pszenżycie ozimym. Fizycznie gatunek ten zajmuje u mnie najsłabsze stanowiska, przepuszczalne piaski, tam gdzie w lata suche uprawa pszenicy bywa zawodna. W tym roku pszenżyto trafiło na pole o pH 6,18 (badania sprzed roku), czyli o odczynie lekko kwaśnym. Jak na glebę lekką wartość ta jest zadawalająca. Fosfor, potas oraz magnez – zasobność średnia – nie najgorzej. Przedplonem był ziemniak, więc stanowisko bardzo dobre.

Pszenżyto odmiany Agostino zasiałem na początku października. Wcześniej siewu wykonać nie mogłem ze względu na panującą w naszym regionie suszę. Z nawozów pod korzeń dałem 300 kg Polifoski 5.

16 kwietnia - Pszenżyto ozime nadal nieodchwaszczone. Silny wiatr i zapowiadane przymrozki wstrzymują decyzję o przeprowadzeniu zabiegu odchwaszczania
16 kwietnia - Pszenżyto ozime nadal nieodchwaszczone. Silny wiatr i zapowiadane przymrozki wstrzymują decyzję o przeprowadzeniu zabiegu odchwaszczania

Chłodny październik nie pozwolił ani roślinom na nadrobienie zaległości, ani na przeprowadzenie odchwaszczania. Do zimy rośliny ledwo weszły w fazę początku krzewienia. Plantacja na szczęście przezimowała bez większych uszkodzeń. W pierwszych dniach marca rozsiałem kizeryt w dawce ok. 100 kg/ha. Po około tygodniu rozsiałem saletrę amonową w dawce 250 kg/ha. Drugą dawkę azotu podałem w fazie strzelania w źdźbło, było to ok. 150 kg/ha.