10-letnia licencja na stosowanie glifosatu wygasa z końcem roku. Wśród państw UE nie ma zgodności co do tego, czy należy ją przedłużać i na ile. Z nieoficjalnych informacji wynika, że na czwartkowym posiedzeniu za przedłużeniem autoryzacji opowiedziało się 14 krajów unijnych, a to za mało na uzyskanie większości kwalifikowanej.

Polska, choć poprzednim razem była za odnowieniem licencji, teraz wstrzymała się od głosu. Podobnie głosowali przedstawiciele Niemiec, Bułgarii, Portugalii i Rumunii. Przeciwko wypowiedziały się m.in. Belgia, Francja, Włochy, Austria.

Źródła zbliżone do Komisji Europejskiej poinformowały, że w związku z tym, że państwa członkowie nie były w stanie wydać decyzji w tej sprawie, przedstawi ona jeszcze jeden wniosek dla komitetu odwoławczego, który odbędzie się pod koniec listopada.

- Z pewnością nadszedł czas, żeby Komisja Europejska zaakceptowała, że nie ma wsparcia dla jej propozycji. KE powinna słuchać Parlamentu Europejskiego, który zaproponował wiarygodny i uczciwy harmonogram pozwalający rolnikom na przystosowanie się do Europy bez glifosatu"- oświadczył europoseł Zielonych Bart Staes.

W przyjętej 24 października rezolucji PE opowiedział się za kompletnym zakazem stosowania tej substancji na terenie UE od 15 grudnia 2022 roku. Zgodnie z niewiążącą prawnie rekomendacją europosłów zakaz stosowania glifosatu w gospodarstwach domowych miałby zacząć obowiązywać natychmiast.

Jeśli komitet odwoławczy przedstawicieli państw UE również nie wyda opinii wobec propozycji Komisji Europejskiej (co jest praktycznie pewne), będzie ona mogła podjąć decyzję samodzielnie, bez oglądania się na stanowisko państw członkowskich. Komisja już sześciokrotnie nie dostała zgody europejskich rządów na dalszą autoryzację glifosatu.

Bruksela jest pod presją organizacji ekologicznych, żeby nie przedłużać licencji, oraz organizacji rolniczych, których członkowie chcą dalej wykorzystywać środki z zawartością gifosatu.

- Komisja stara się uzyskać zgodę na przedłużenie licencji na glifosat pomimo masowych skandali wokół głównego producenta tej substancji i własnej oceny ryzyka, jaka się z nią wiąże - oceniła Franziska Achterberg z Greenpeace EU.