Jak podkreśla prof. Woźnica pogoda sprzyja rozwojowi chwastów, bo wzrastają one już w temperaturze 2°C. Dodatkowo sucha jesień na wielu polach nie sprzyjała dobremu działaniu herbicydów zastosowanych bezpośrednio po siewie ozimin i po ich wschodach.

- Myślę głównie o herbicydach, które częściowo wnikają do chwastów przez ich części podziemne - muszą zostać rozpuszczone, aby mogły wniknąć. Później pojawiły się opady i utrzymywały się stosunkowo wysokie temperatury powietrza. Sprzyjało to kiełkowaniu zwłaszcza miotły zbożowej i wielu chwastów dwuliściennych, jednak działanie rozłożonych wcześniej stosowanych herbicydów było na wielu polach słabe - podkreśla specjalista.

- Chwasty niezniszczone zabiegami jesiennymi, albo na polach na których herbicydów nie stosowano jesienią, praktycznie rozrastały się silnie aż do około 20 stycznia, czyli do nadejścia obecnej fali mrozów. Są one teraz dość silnie zaawansowane we wzroście i niestety też dość mocno uodpornione na herbicydy - informuje prof. Zenon Woźnica.