M.M.: Panie Tomaszu, jak ocenia Pan ubiegły sezon pod względem presji chorób?

T.M.: Wczesna i długa wiosna spowodowała, że każdy z nas spodziewał się chorób i rzeczywiście, presja chorobowa była większa niż w sezonie ubiegłym. W przypadku przestrzegania terminów pomiędzy zabiegami T1 i T2 plantacje pozostawały zdrowe.

W jęczmieniu jarym zastosowaliśmy produkt donasienny o nazwie Systiva. Zaobserwowaliśmy po nim znikome porażenia chorobami, lub nie było ich w ogóle. Na 68 ha jęczmienia jarego, jaki uprawiamy, 100% plantacji zostało obsiane nasionami zaprawionymi zaprawa nasienną Kinto Duo 80 FS z dodatkiem produktu Systiva. Z pierwszego zabiegu nalistnego zrezygnowaliśmy. Wykonaliśmy jedynie drugi zabieg ochrony na kłos, jednak decyzja ta wynikała z faktu, że produkujemy materiał siewny i zależy nam na produkcji wysokiej jakości ziarna.

M.M.: Ma Pan dwuletnie doświadczenia z Systivą – jakie są Pana wnioski po zastosowaniu preparatu?

T.M.: Na pewno wpływ na skuteczność preparatu ma odmiana, na której zastosujemy Systivę, szczególnie w przypadku późnych infekcji. Dostępnych jest wiele odmian tego gatunku. Każda z nich charakteryzuje się innymi odpornościami na choroby i inna może być końcowa ocena. Warto zaznaczyć, że odmiana, która najlepiej zareagowała, to Kucyk. Nie było żadnych objawów chorobowych. Tak jak powiedziałem, w tym roku wykonaliśmy zabieg na kłos tylko i wyłącznie z racji przebiegu pogody i spodziewanej presji chorób na kłosie. Wegetacja zaczęła się wcześniej, wszystkie procesy też się wydłużyły, więc to jest zabezpieczenie, taka polisa bezpieczeństwa.

M.M.: Panie Mirosławie, oglądaliśmy plantacje jęczmienia z hodowli Danko, odmiany Kucyk i Ella, na których zastosował Pan bezopryskowy fungicyd Systivę. Proszę powiedzieć jakie są pierwsze wrażenia po tym sezonie.

M.K.: Mam jeszcze dwie inne odmiany Eunowa i Azit, gdzie pozostawiłem sobie kontrolę do porównania. Rośliny potraktowane Systivą miały dużo lepszy wigor. Mogę powiedzieć, że rośliny po Systivie inaczej rosły, nie były zbyt wybujałe, były nawet trochę niższe, ale jednocześnie silne i zdrowe. Zaraz po wschodach były ciemniejsze, nie pędziły tak do góry, rosły równiej, różniły się na korzyść od tych z kontroli. Generalnie wyglądały lepiej. Tak, jakby oszczędzały wilgoć czekając na deszcz. Nie stosowałem żadnej dodatkowej ochrony fungicydowej, na co dowodem jest fakt, że zarosły ścieżki przejazdowe. Dla własnego doświadczenia postanowiłem nie robić również zabiegu na kłos w Kucyku, ponieważ na dziś nie widzę takiej potrzeby.