Ważą się losy ewentualnego wprowadzenia od 1 lipca tego roku zakazu stosowania trzech substancji czynnych z grupy neonikotynoidów (clothianidin, imidacloprid i thiamethoxam). Co o tym myślą organizacje związane z rynkiem?

- Zaprawianie nasion roślin uprawnych, w tym również rzepaku, jest najtańszym, a jednocześnie najskuteczniejszym sposobem ochrony wschodzących i młodych roślin przed szkodnikami i patogenami. W pełni doceniając rolę jaką w rzepaku odgrywają pszczoły i inne owady zapylające to działania podjęte na rzecz czasowego wycofania neonikotynoidów są przedwczesne i powinny być one wstrzymane do czasu uzyskania jednoznacznych wyników badań wpływu tej grupy insektycydów na pszczoły i inne owady zapylające - uważa dr Kempczyński.

Jego zdaniem szczególnie starannie należy zbadać wpływ zapraw nasiennych produkowanych na bazie neonikotynoidów na pszczoły wobec faktu 8-9 miesięcznego odstępu czasowego pomiędzy siewem rzepaku - sierpień a jego kwitnieniem - maj następnego roku przy ich przecież określonej w czasie aktywności. - Już sam ten fakt może być przyczynkiem do poddania wątpliwościom zasadności omawianej propozycji - dodaje.

Przedstawiciel PSPO podkreśla, że jest to szczególnie ważne w odniesieniu do powszechnie stosowanych zapraw nasiennych z omawianej grupy, dla których nie ma obecnie zarejestrowanych zamienników.

- Trudno jest przecenić rolę jaką odgrywają pszczoły w uprawie rzepaku, który jest rośliną fakultatywnie obcopylną. Mimo że rzepak jest tylko w 30 proc. obcopylny to zapylanie przez owady przyczynia się do zwiększenia ilości zawiązywanych nasion oraz przyspieszenia formowania i dojrzewania łuszczyn co pozytywnie wpływa na przyrost plonu w granicach od 10 do 30 proc. Ze względu na otwarte nektarniki jego kwiatów rzepak jest bardzo atrakcyjny dla wielu owadów, wśród których pszczoła miodna stanowi około 20 proc. - zaznacza dr Lech Kempczyński.

Podobał się artykuł? Podziel się!