Pogoda w tym sezonie jest dobra, nie tyczy się to jedynie temperatur, ale też dostatecznego uwilgotnienia gleby, w odróżnieniu od sytuacji z ubiegłego roku, kiedy mieliśmy problemy z niedoborami wody, a wręcz suszę. To wszystko wpływa na stan ozimin, które zostały przeważnie wysiane w odpowiednim terminie agrotechnicznym.

Nawet krótkotrwałe opady śniegu i spadki temperatur w III dekadzie października, nie zagroziły uprawom, bo wszędzie zalegała kilkucentymetrowa warstwa śniegu. Niezamarznięta ziemia bez problemu wchłania wodę. Ten pierwszy atak zimy, można wręcz uznać za sprzyjający oziminom, ponieważ obniżenie temperatury gleby wpłynęło na spowolnienie wegetacji roślin, przez co przeszły one okres hartowania - niezbędnego fizjologicznie etapu wstępnego do prawidłowego przezimowania.

Zboża zdążyły wykształcić rozbudowany system korzeniowy. Nie bez znaczenia jest też wejście roślin w fazę krzewienia się oraz fakt, że raczej zdążyły one nagromadzić odpowiednią ilość cukrów warunkujących dobrą mrozoodporność. Trzeba wiedzieć, że liczba zawiązków pędów kłosonośnych na rozkrzewieniach jesiennych u takich gatunków jak: jęczmień, żyto i pszenżyto, jest znacznie większa niż na rozkrzewieniach wiosennych. Wpływa na to liczba godzin świetlnych, które mają rośliny w okresie jesiennym. Jedynie pszenica ozima mniej reaguje na czynnik świetlny, dlatego znosi siew opóźniony.

Na plantacjach, które nie były odchwaszczane, widać intensywny wzrost chwastów, bo dobra pogoda, nawet bardziej sprzyja ich rozwojowi niż pomaga roślinom uprawnym. Wysoka wilgotność przyczyniła się do wystąpienia chorób grzybowych, takich m.in. jak mączniak czy rdza brunatna, ale tam, gdzie zastosowano fungicydy i zaprawianie materiału siewnego, raczej nie powinno być z nimi problemu.

Można też w uprawach jęczmienia zauważyć objawy chorób wirusowych - żółtej karłowatości jęczmienia, której wektorem są mszyce, a ich w tym roku było dość dużo.