W Polsce spada konsumpcja ziemniaka. Nie cieszy się on też wielką popularnością wśród młodych konsumentów. Nie ma też już u nas takiego wiosennego „zrywu" zakupu w maju młodych ziemniaków, jak to mieliśmy dotychczas w zwyczaju. Wówczas zarabiali na tym nasi rodzimi producenci, bo taki „młody ziemniak" był zdecydowanie droższy. Teraz mamy go przez cały rok, z zagranicy, tylko czy rzeczywiście kupujemy „młode ziemniaki", czy tylko na półce w sklepie są one błędnie podpisane.

- W ostatnich latach nastąpił wzrost importu na polski rynek ziemniaków jadalnych z cieplejszego klimatu Basenu Morza Śródziemnego w okresie zimy i wczesnej wiosny. Nieuzasadnione jest wykorzystywanie nazwy handlowej „ziemniak młody" dla zbiorów o pełnej dojrzałości. Wykorzystywana jest tym samym niska świadomość konsumentów ziemniaka, która degraduje walory autentycznego krajowego ziemniaka młodego zbieranego w końcu maja i czerwca - podkreśla w rozmowie z farmer.pl dr inż. Wojciech Nowacki z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin PIB w Jadwisinie.

Tracą na tym nasi rolnicy, bo z tego powodu spada zainteresowanie zakupem rodzimych ziemniaków, które są prawdziwie „młode", a więc mają ścierającą się skórkę.

Zdaniem eksperta powinna zostać zmieniona nazwa tych zaimportowanych, dojrzałych ziemniaków, które są sprzedawane pod marką „młode" a nie mają z tym nic wspólnego. To poprawiłoby sytuację na krajowych rynku ziemniaka, a konsumenci nie byliby wprowadzani w błąd.

Podobał się artykuł? Podziel się!