Co roku mówi się, że pogoda nie rozpieszcza. Co roku sytuacja się powtarza i aura nie sprzyja. Tegoroczne intensywne deszcze zagroziły uprawom, również ziemniaki na tym znacznie ucierpiały. Bo jak zaznaczają rolnicy, opady są najgorsze w uprawie tej rośliny. Zabiegi ochronne trzeba wtedy wykonywać bardzo często, a i nie ma się gwarancji, że zwrócą się nakłady położone na wyprodukowanie surowca. Niektórzy nawet mówią, że jest to nie możliwe przy utrzymującej się deszczowej pogodzie.

Jak zatem wyglądają plantacje? – Ziemniakom zagraża przede wszystkim zaraza. Odnotowuje się ją w całym kraju, szczególnie tam gdzie są ciężkie gleby i rozlewiska wody utrzymują się przez dłuższy czas. Na glebach piaszczystych jest nieco lepsza sytuacja, bo lepiej chłonie ona wodę – mówi prof. Michał Hurej z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Z plantacji nie chronionych chemicznie prawdopodobnie już nie będzie co zbierać. Natomiast te prawidłowo zadbane rokują dobry plon. Jednak prof. Hurej nie podejmuje się prognozowania zbiorów, bo jest to jak wróżenie z fusów. Tym bardziej, że nie ma oglądu wszystkim pól. Jedno jest pewne. Najbardziej zagrożone są małe pola, gdzie nie były prowadzone zabiegi ochrony.

Wiele plantacji też podmokło. Zaczynają się tam rozwijać choroby bakteryjne. Rolnicy, którzy nawet intensywnie chronili, ale nie byli w stanie wjechać na plantację, stracą na plonie i jakości.

Podejrzewam, że może być problem również z jakością, ponieważ dochodzi do porażenia zarówno przez bakterie, jak i przez zarazę, czyli porażanie bulw. Dlatego będą też kłopoty z przechowywaniem ziemniaków – dodaje prof. Hurej.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!