- Na początku warto abyśmy sobie zdali sprawę z tego, że glebę zaliczamy do nieodnawialnych zasobów przyrody. W tym momencie bardziej zrozumiałe stają się zabiegi różnych osób które kładą duży nacisk na problematykę ochrony gleb i ich racjonalnego użytkowania - przekonuje prof. Zygmunt Miatkowski z Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego O. w Bydgoszczy

Procesy glebotwórcze zachodzą cały czas, ale są na tyle powolne, że w skali życia człowieka nie maja one żadnego znaczenia. Przyjmuje się, że tempo tych procesów to około 2,5 cm na 100 lat. Może się zdarzyć, że warstwa 2,5 cm gleby zostanie zmyta podczas jednej ulewy.

- Daleko nam jeszcze do zrównoważonego użytkowania gleby. Uprawiając ją tradycyjnymi metodami przyczyniamy się do systematycznego ubytku i pogarszania się jakości zasobów glebowych. Objawia się to m.in. procesem zakwaszania (wymywanie węglanów) lub erozją, która powoduje zubożenie warstwy próchnicznej. kolejnym przejawem jest ujemny bilans węgla, a więc próchnicy.

- Do tej pory mówiliśmy że trzeba wzbogacać glebę w próchnicę ze względu na jej funkcje gospodarcze, a więc żyzność, potencjalne plonowanie. Ale kiedy zdamy sobie sprawę, że gleba jest ogniwem obiegu węgla w skali globalnej i to co robimy na danym polu przekłada się na procesy w skali globalnej - nabiera zupełnie nowego wymiaru. Mianowicie - dzięki temu, że będziemy uprawiać glebę w taki sposób, który wzbogaca ją w próchnicę, będziemy przyczyniali się do poprawy jakości atmosfery, łagodzenia efektu cieplarnianego i ekstremalnych zjawisk atmosferycznych, które stają się coraz bardziej uciążliwe także dla rolnictwa.

Jako kolejny przejaw ujemnego wpływu tradycyjnej metody uprawy, Miatkowski wymienia pogarszanie fizycznego gleby. Jest to na przykład podeszwa płużna, utworzona kołami ciągnika. - Efekty takiej podeszwy było bardzo dobrze widać tej wiosny, ponieważ hamuje ona wsiąkanie wody i hamuje wymianę gazową między glebą a atmosferą. Niedobór powietrza w glebie jest widoczny poniżej w postaci przebarwień rdzawych brunatnych - żelaza w formie trójwartościowej.

Powietrze jest niezbędne korzeniom. Aby zapewnić dobrą wymianę gazową, około 15-20 proc. porów glebowych musi być wypełniona powietrzem. Jeśli znajduje się w nich woda, wymiana gazowa jest zachamowana.

Ugnieciona gleba, która jest najbardziej narażona na ten proces na przykład w ścieżkach przejazdowych, nawet kiedy jest wilgotna i plastyczna - łamie się na ostrokrawędziste agregaty. To klasyczne przykłady zniszczenia struktury przez nacisk mechaniczny sprzętu rolniczego. Ponadto nawet pod szkłem powiększającym nie widać porów, którymi odbywa się wymiana gazowa. Gleba nie zniszczona przez ugniatanie, jest krucha.

- Glebę trzeba jak najmniej obciążać przejazdami. Każdy przejazd trzeba później zregenerować zabiegiem uprawowym. Mniejsze ugniatanie można uzyskać stosując szersze narzędzia uprawowe, agregatowanie ich, tworzenie ścieżek technologicznych lub wprowadzanie technologii bezorkowej - podsumowuje Miatkowski.