PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Jak to jest z sadzeniakiem?

Jak to jest z sadzeniakiem?

Autor: Wojciech Konieczny

Dodano: 14-06-2014 07:46

W obiegowej opinii materiał sadzeniakowy ziemniaka wymieniany jest w gospodarstwach średnio co 20 lat. Czy rzeczywiście sytuacja przedstawia się aż tak źle?



Stosowanie kwalifikowanego materiału sadzeniakowego jest równie ważne przy uprawie ziemniaka, jak w wypadku zbóż czy rzepaku. Tak się jednak nie dzieje. W czym upatrywać przyczyn takiego stanu? W mojej ocenie jest ich kilka.

Ziemniak przez dziesiątki lat był powszechnie uprawianą rośliną. Jego wszechobecność wynikała zarówno ze sprzyjających warunków klimatyczno-glebowych, niekłopotliwej technologii produkcji i przechowywania, jak i różnorodnych możliwości zagospodarowania plonu. Obecnie, w sytuacji zaniku wykorzystania jako paszy - był to podstawowy kierunek produkcji - coraz bardziej spychany jest na margines produkcji rolniczej.

Jego powierzchnia uprawy zmniejszyła się z 1,25 mln ha w 2000 r., do ok. 0,3 mln ha obecnie. Wciąż jednak jest uprawiany przez ogromną, bo przekraczająca 700 tys. rzeszę gospodarstw. Dominująca część z nich - blisko 95 proc., sadzi ziemniak wyłącznie na samozaopatrzenie. Powierzchnia takiej plantacji to średnio 25 a. Stosowaną w nich technologię produkcji można uznać za ultra ekstensywną. Obsadzona powierzchnia jest na tyle duża, że nawet w lata wybitnego nieurodzaju ziemniaków na potrzeby rodziny wystarczy. Jedynie ok. 50 tys. gospodarstw podjęło się specjalizacji i uprawia tę roślinę na obszarze większym niż ha.

Patrząc przez pryzmat ogólnej liczby gospodarstw uprawiających ziemniak, nie sposób dojść do innego wniosku niż ten, że plantatorzy ziemniaka wymieniają sadzeniaki średnio co 20 lat. To prawda, ale jednocześnie należy sobie zadać pytanie: czy ta grupa producentów ma jakikolwiek wpływ na rynek? Odpowiedź jest oczywista - nie. Są marginesem produkcji, wprowadzającym na rynek ułamek procenta zbiorów i to nie częściej, jak raz na kilka, czy nawet kilkanaście lat, bo dotknęła ich "klęska urodzaju". Zatem czy zasadnym jest uwzględnianie ich w analizach? Przecież ewidentnie wypaczają obraz faktycznego stanu i porządku panującego w branży ziemniaka.

Po zastosowaniu proponowanego przeze mnie filtra, łatwo stwierdzić, że sytuacja nie przedstawia się wcale tak dramatycznie. Wymiana materiału wyjściowego prowadzona jest regularnie co 3-4 lata, a w wypadku gospodarstw dostarczających surowiec do produkcji galanterii ziemniaczanej jeszcze częściej. Pod względem poziomu agrotechniki też nie mamy się czego wstydzić, czego efektem są plony bulw zbliżone do tych u naszych zachodnich sąsiadów.

O tym, że nie jest tak źle, jak się powszechnie sądzi, świadczy też inny fakt. Na rynku nasiennym ziemniaka funkcjonują i radzą sobie całkiem dobrze zarówno Hodowla Ziemniaka Zamarte, Pomorsko-Mazurska Hodowla Ziemniaka w Strzekęcinie, jak i osiem firm zagranicznych. Są to najczęściej duże, silne ekonomicznie, doświadczone w prowadzeniu marketingu i agresywnej walce konkurencyjnej przedsiębiorstwa. Niektóre z nich mają rozbudowane własne zaplecze badawcze, sieci dystrybucji, oraz są zintegrowane z przemysłem przetwórczym.

Trzeba w tym miejscu docenić polskie firmy, które potrafią dotrzymać kroku tak licznej i silnej konkurencji. Aby jej sprostać, prowadzą równolegle: hodowlę twórczą, reprodukcję i dystrybucję wytworzonych materiałów. O sile rodzimych hodowców świadczy chociażby wprowadzenie w tym roku na rynek trzech nowych odmian. Hodowla Ziemniaka Zamarte zarejestrowała w COBORU wczesną odmianę jadalną Bohun, Pomorsko-Mazurska Hodowla Ziemniaka natomiast średnio wczesną odmianę jadalną Mazur, oraz średnio późną odmianę do produkcji skrobi o nazwie Szyper.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.183.183
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!