Stosowanie kwalifikowanego materiału sadzeniakowego jest równie ważne przy uprawie ziemniaka, jak w wypadku zbóż czy rzepaku. Tak się jednak nie dzieje. W czym upatrywać przyczyn takiego stanu? W mojej ocenie jest ich kilka.

Ziemniak przez dziesiątki lat był powszechnie uprawianą rośliną. Jego wszechobecność wynikała zarówno ze sprzyjających warunków klimatyczno-glebowych, niekłopotliwej technologii produkcji i przechowywania, jak i różnorodnych możliwości zagospodarowania plonu. Obecnie, w sytuacji zaniku wykorzystania jako paszy - był to podstawowy kierunek produkcji - coraz bardziej spychany jest na margines produkcji rolniczej.

Jego powierzchnia uprawy zmniejszyła się z 1,25 mln ha w 2000 r., do ok. 0,3 mln ha obecnie. Wciąż jednak jest uprawiany przez ogromną, bo przekraczająca 700 tys. rzeszę gospodarstw. Dominująca część z nich - blisko 95 proc., sadzi ziemniak wyłącznie na samozaopatrzenie. Powierzchnia takiej plantacji to średnio 25 a. Stosowaną w nich technologię produkcji można uznać za ultra ekstensywną. Obsadzona powierzchnia jest na tyle duża, że nawet w lata wybitnego nieurodzaju ziemniaków na potrzeby rodziny wystarczy. Jedynie ok. 50 tys. gospodarstw podjęło się specjalizacji i uprawia tę roślinę na obszarze większym niż ha.

Patrząc przez pryzmat ogólnej liczby gospodarstw uprawiających ziemniak, nie sposób dojść do innego wniosku niż ten, że plantatorzy ziemniaka wymieniają sadzeniaki średnio co 20 lat. To prawda, ale jednocześnie należy sobie zadać pytanie: czy ta grupa producentów ma jakikolwiek wpływ na rynek? Odpowiedź jest oczywista - nie. Są marginesem produkcji, wprowadzającym na rynek ułamek procenta zbiorów i to nie częściej, jak raz na kilka, czy nawet kilkanaście lat, bo dotknęła ich "klęska urodzaju". Zatem czy zasadnym jest uwzględnianie ich w analizach? Przecież ewidentnie wypaczają obraz faktycznego stanu i porządku panującego w branży ziemniaka.

Po zastosowaniu proponowanego przeze mnie filtra, łatwo stwierdzić, że sytuacja nie przedstawia się wcale tak dramatycznie. Wymiana materiału wyjściowego prowadzona jest regularnie co 3-4 lata, a w wypadku gospodarstw dostarczających surowiec do produkcji galanterii ziemniaczanej jeszcze częściej. Pod względem poziomu agrotechniki też nie mamy się czego wstydzić, czego efektem są plony bulw zbliżone do tych u naszych zachodnich sąsiadów.