Tak cukrownie jak i plantatorzy buraków cukrowych przystąpią do tegorocznej kampanii bez zapisów określających jednolite warunki współpracy. Fiaskiem zakończyła się bowiem kolejna tura rozmów, jakie toczyły ze sobą strony 25 sierpnia.
Kością niezgody pozostają trzy zagadnienia:
• Cena skupu,
• Wysokość opłaty ponoszonej przez plantatorów na rzecz cukrowni za tzw. kompleksową obsługę,
• Zasady przyznawania i wysokość dopłat wypłacanych plantatorom za wczesne i późne dostawy buraków.

Na nic zdały się apele w mediach ministra rolnictwa, który mówił, że rolnicy powinni więcej dostawać za buraki, bo ceny cukru poszybowały w górę. Reforma rynku cukru przygotowana i wdrożona przed laty przez unijnego komisarza rolnego, Austriaka Franza Fishlera okazała się porażką dla polskich producentów buraków. Austriak forsował reformę wymierzoną w niemieckie koncerny a stracili rolnicy. Gwarantowana cena skupu na tak niskim poziomie jest zła. Poza tym nikt, ani Agencja Rynku Rolnego, ani minister rolnictwa nie mogą przeciwstawiać się przenoszeniu limitów produkcji cukru. Kogo winić za to, że nie ma porozumienia branżowego? Słaby związek, czy mocnych przetwórców?

PODZIELCIE SIĘ ZYSKIEM
Szczególne kontrowersje budzi pierwszy sporny punkt. Wynika on z pewnych zaszłości, jak i obecnej sytuacji na światowym rynku cukru. Lata 2006 i 2007 były bardzo korzystne dla cukrownictwa. Branża wygenerowała wyższe zyski niż zakładała. Nie znalazło to jednak przełożenia, a dochody polskich plantatorów nie wzrosły. Stan ten odbiega od standardów obowiązujących w krajach starej unii. Tam zysk „nadzwyczajny” cukrowni.....

Więcej czytaj w FARMER 17/2009 

Zamów FARMERA