- Propozycje Komisji Europejskiej są w tej chwili negocjowane. Całkowite uwolnienie tego rynku, a więc realizacja założenia, które było przyjęte w 2006 r. budzi pewne obawy naszych plantatorów, zwłaszcza tych o mniejszej skali produkcji, czy będą w stanie konkurować w zakresie produkcji buraka, czy ta cena buraka będzie na tyle duża, że da możliwość uprawy tej rośliny. Nie ma takich obaw w tych dużych gospodarstwach. Liczymy jednak na to, że uprawa buraków cukrowych w Polsce będzie się rozwijać. Jesteśmy tym absolutnie zainteresowani, aby w 2015 r. kiedy UE zadecyduje o całkowitym uwolnieniu rynku cukru, uprawa buraka cukrowego w Polsce była konkurencyjna do upraw niemieckich czy francuskich. Chcemy, by nasi plantatorzy byli właśnie konkurencyjni, dlatego poprzez inwestowanie w segment rolny dajemy im instrumenty do podnoszenia wydajności produkcji i kultury uprawy. Takim instrumentem są chociażby oferowane przez nas do uprawy najlepsze nasiona, jakie są obecnie dostępne Europie - mówi portalowi farmer.pl Marcin Kulicki, prezes KSC.

Prezes w imieniu przemysłu cukrowniczego, Związku Producentów Cukru i wreszcie, jako Krajowa Spółka Cukrowa uważa, że wobec obecnych zagrożeń na rynku w Europie, całkowite uwolnienie rynku cukru jest absolutnie niekorzystnym posunięciem. - Jest to uzależnienie się od rynków zagranicznych. Ostatnie lata pokazały jak bardzo niestabilne są ceny światowe, jak bardzo często kapitał spekulacyjny operuje w tym obszarze i jak duże jest zagrożenie dla stabilności odbiorców cukru w Europie. UE ma olbrzymie tradycje produkcji cukru, związane jest to z wieloma miejscami pracy oraz dużą skalą inwestycji w przemysł cukrowniczy. Rolnicy wykorzystują uprawę buraka jako znakomity płodozmian i zniszczenie tego, spowodowanie że uzależnimy się od cukru zza oceanu, czyli trzcinowego, byłoby błędem. Dlatego zarówno Parlament Europejski, który podjął w tej kwestii uchwałę wzywającą Komisję Europejską do przedłużenia tych zasad do 2020 r., również my jako producenci i plantatorzy, wnioskujemy o przedłużenie tych zasad - dodaje Kulicki.

Zdaniem Marcina Kulickiego KE powinna uelastycznić system, który obecnie funkcjonuje na rynku cukru czyli pozostawić system kwotowania i wzmocnić system reagowania na sytuację rynkową. - Przekwalifikowanie cukru pozakwotowego na kwotowy, dopuszczenie do eksportu maksymalnej ilość cukru, czy też mechanizm przetargów na import cukru trzcinowego to naprawdę dobre instrumenty. Zrealizowane w sposób szybki i elastyczny dają gwarancję, że cukru w Europie nie zabraknie. Trzeba pamiętać, że mamy w Europie nadprodukcję cukru w tym roku w wysokości 5 mln t, natomiast mamy też otwarty rynek na 4 mln t cukru trzcinowego. Europa jest w stanie produkować konkurencyjnie i eksportować w takie regiony, gdzie tradycyjnie króluje cukier trzcinowy - podkreśla prezes Kulicki.

Podobał się artykuł? Podziel się!