- Prywatyzacja Krajowej Spółki Cukrowej będzie największym w ostatnim dwudziestoleciu procesem, w ramach którego oferta nabycia akcji trafi do pracowników i kooperantów prywatyzowanego przedsiębiorstwa. Specyfika rynku cukru, związana m.in. z obowiązującym w Unii Europejskiej systemem kwotowym, wymaga szczególnego podejścia do planowanej prywatyzacji. Z tym większym niepokojem należy przyjąć działania, które kwestionują przyjęty model postępowania, skonsultowany zarówno z załogą KSC, jak i plantatorami. Do takich działań należy próba nieuzasadnionego rozszerzenia grona osób, które będą mogły nabyć akcje koncernu - uważa prezes Instytutu Jagiellońskiego, Marcin Roszkowski.

Obecnie trwa przygotowanie do uruchomienia procesu prywatyzacyjnego KSC. Eksperci Instytutu Jagiellońskiego w stanowisku przedstawionym w sierpniu br. podkreślili konieczność jak najszybszej prywatyzacji tego podmiotu. Ocenili także, że jedynym dobrym wariantem prywatyzacji jest model plantatorsko-pracowniczy. Prawo do nabycia akcji KSC miałoby ok. 16 tysięcy osób - pracowników i współpracujących z firmą plantatorów.

- Niestety, dobra sytuacja spółki - a co za tym idzie, potencjalne korzyści dla uprawnionych do nabycia akcji - zachęciła byłych kooperantów Polskiego Cukru do postawienia nieuzasadnionych żądań. Kilka tygodni temu Podlaska Izba Rolnicza próbowała na sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi przeforsować dezyderat, zgodnie z którym akcje mogliby nabywać także byli pracownicy KSC i plantatorzy, którzy w przeszłości dostarczali buraki cukrowe do zakładów spółki. Dezyderat ten - jako niezgodny z obowiązującymi regulacjami prawnymi - nie zyskał akceptacji posłów, ale warto odnotować, że poparło go aż 12 parlamentarzystów - podkreśla w stanowisku Instytut Jagielloński.

Zdaniem Roszkowskiego postulaty PIR są nie tylko pozbawione merytorycznego uzasadnienia, lecz także groźne dla przebiegu procesu prywatyzacyjnego. Bo w jego opinii byli pracownicy i kooperanci otrzymali stosowną rekompensatę finansową, co wyczerpuje wszelkie roszczenia pod adresem spółki. Nie ma zatem żadnych przesłanek, by włączać ich do grona osób uprawnionych do nabycia akcji KSC. - Ewentualne przyznanie tego prawa byłym pracownikom i kooperantom ponad dwukrotnie powiększyłoby grupę uprawnionych, co pogłębiłoby znaczne rozdrobnienie akcjonariatu - podkreśla.